Bastian
To słowo, nieznane i obce, zawisło w powietrzu między nami. Zmarszczyłem brwi.
"Randka?" powtórzyłem, niepewien znaczenia.
Policzki Elary oblały się delikatnym, różowym rumieńcem, a z jej ust uleciał cichy śmiech. "To taki ludzki zwyczaj," wyjaśniła ciepłym głosem. "Niezobowiązujący posiłek spędzony z kimś, na kim ci… zależy."
Moje serce zabiło mocniej. Zależy. Te słowa rezonowały głęboko
















