Elara
Trochę denerwowałam się tą kolacją. To było dziwne, że wzywał nas na posiłek w ten sposób. Bastian, na szczęście, zdawał się nie zauważać mojego nagłego niepokoju.
– Dziękuję, kapitanie – odpowiedział spokojnym głosem. – Zaraz tam będziemy.
Kapitan skinął krótko głową i zniknął w głębi korytarza. Zostawszy sama, spojrzałam na Bastiana, a obawa zaczęła przyćmiewać moją radość.
– Wszystko w po
















