Vespera
Gestem dłoni zachęcił mnie, bym podeszła, a jego uśmiech poszerzył się, gdy zlustrował mnie wzrokiem. Ścisnęło mnie w żołądku, ale wzięłam się w garść. To nie był czas na osobiste obiekcje. On był kluczem do mojego zwycięstwa, a ja musiałam odegrać swoją rolę. Z wyliczonym kołysaniem bioder podeszłam do niego, pozwalając, by na mojej twarzy malowała się odrobina wrażliwości. Wyszedł mi nap
















