Elara
Bastian, z zaskakującą gracją jak na tak potężnego mężczyznę, poprowadził mnie ku brzegowi małego stawu, który znajdował się w samym sercu polany. Jego tafla, zazwyczaj nieruchoma, teraz marszczyła się delikatną luminescencją, odbijając światło księżyca i taniec świetlików w hipnotyzującym spektaklu.
Z wahaniem postawiłam stopę na powierzchni wody. Ku mojemu zdumieniu, utrzymała mnie, jakby
















