Zastępcza panna młoda Obsydianowego Króla

Zastępcza panna młoda Obsydianowego Króla

Autor: Aeliana Thorne

CH3
Autor: Aeliana Thorne
6 cze 2026
– Lady Vespero, proszę o szacunek – powiedział stanowczo strażnik. – Ona przeszła Próbę Ignis. Wykrzywiła usta w pogardliwym uśmiechu. Odwzajemniłam jej lekceważące spojrzenie. Vespera poczerwieniała. – Nawet jeśli to prawda, mój brat zasługuje na kogoś lepszego – warknęła. – Nie masz prawa nosić królewskich barw, nędzna śmiertelniczko! Zmrużyłam oczy. – Mówisz tak, bo sama chciałabyś je nosić? Zasyczała i wyciągnęła miecz. Strażnicy znieruchomieli, ale ja rzuciłam się naprzód, uderzając ją w nadgarstek. Puściła broń, a ja przechwyciłam ją w locie. Vespera zachwiała się i spróbowała mnie uderzyć, ale uniknęłam ciosu, pchnęłam ją na ścianę i przycisnęłam ostrze do jej gardła. Vespera sapnęła, obnażając ostre zęby. – Wasza Wysokość… – Wyjaśnijmy sobie coś – powiedziałam. – Mogłaś tu rozstawiać wszystkich po kątach, zanim się pojawiłam, ale ja nie dam się zastraszyć. Warknęła. Jej oczy rozbłysły światłem. – Ty ludzka nędznico. Pożałujesz tego. – Nie tak bardzo jak ty. – Docisnęłam ostrze do jej szyi. – Następnym razem, gdy wyciągniesz na mnie miecz, odetnę ci tę pieprzoną rękę. Zasyczała. – Mój brat nigdy cię nie zaakceptuje. Parsknęłam i cofnęłam się, rzucając miecz pod jej stopy. – Wcale go o to nie proszę. Nie prosiłam się, żeby tu być. Odeślijcie mnie z powrotem. Strażnicy wyglądali na zdenerwowanych. – To niemożliwe. Vespera warknęła, chwytając miecz z ziemi. – Ty… – Lady Vespero, zaatakowałaś Jej Królewską Mość – powiedział strażnik. – Zgodnie z prawem… Uśmiechnęłam się drwiąco i uniosłam dłoń. – Nie fatygujcie się z aresztowaniem. Po prostu… zgłoście to komukolwiek, kto tu trzyma władzę. Komukolwiek, kto sprawi jej najwięcej kłopotów. Jej oczy o mało nie wyszły z orbit. Zbladła. – Czy nie ma tu jakichś urzędników? Starszyzny? – Starszyzna Suwerena będzie chciała o tym wiedzieć – powiedział powoli strażnik, zerkając na mnie. – Będą też chcieli się z tobą spotkać. – Nie, dziękuję. – To nie podlega dyskusji. – Czy ja w ogóle mam tu jakikolwiek wybór? Ich oczy błysnęły. – Nie. Parsknęłam. Vespera warknęła w moją stronę. – Jeszcze popamiętasz… Odwróciła się i wybiegła z komnaty. Dwóch strażników ruszyło za nią. Strażnik spojrzał na Theę. – Muszę zameldować Starszyźnie o tobie. Theo, proszę, opiekuj się Jej Królewską Mością. Spojrzałam na Theę. Uśmiechnęła się, gdy w pałacu zaczął rozbrzmiewać dzwon. – Co to za dźwięk? – Odmierza czas – odparła Thea. – Jest tuż po porze kolacji, zbliżają się godziny snu… Jako nowa królowa, masz obowiązek umyć Króla i zmienić mu ubranie. Uniosłam brew. – Ty… spodziewasz się, że będę przebierać faceta… dwa razy większego ode mnie? Którego nigdy na oczy nie widziałam? Wydaje mi się to trochę… lekkomyślne wobec waszego króla. Thea zachichotała. – To twój obowiązek. – Mogłabym go zabić. Thea spoważniała. – Proszę… nie żartuj w ten sposób. – Dlaczego to was nie martwi? – zapytałam. – Przecież on w zasadzie zmusił mnie do przejścia przez ścianę magicznego ognia i nadał mi tytuł tylko po co? – Cóż, linia Walerianów musi zostać zachowana. Fuknęłam i wskazałam kciukiem za siebie. – Tamta wydawała się aż nadto chętna do przejęcia tego obowiązku. Thea spuściła wzrok. Jej usta drgnęły w uśmiechu. – Lady Vespera została uznana za… całkowicie niegodną korony. Parsknęłam. – Świetnie. Wróg, o którego nie prosiłam. Dlaczego nie ma tu służących, którzy mogliby go umyć? Zachichotała. – Taka jest tradycja. Zrozumiesz to, im dłużej tu będziesz. – Szczerze w to wątpię. Przypomniałam sobie zapach płonących ciał i wzdrygnęłam się. Patrzyłam, jak Thea wchodzi do przyległego pomieszczenia. Przyniosła miskę gorącej wody i ręcznik. – Zostawię cię. Proszę, zawołaj mnie, jeśli będziesz czegoś potrzebować. – Skłoniła się przed wyjściem. – Do rana, Wasza Wysokość. – Czekaj no chwilę! Drzwi zamknęły się za nią. Podeszłam do nich i szarpnęłam, ale okazały się zamknięte. Co to, do diabła, miało być? Jakiś dziwaczny pomysł na noc poślubną? Wzdrygnęłam się, czując narastające mdłości. Spojrzałam na miskę z wodą i postawiłam ją na stoliku nocnym. Odwróciłam się w stronę mężczyzny. – To jest głupie – powiedziałam, patrząc na niego. – Zmuszono mnie do przejścia przez ścianę ognia i jeszcze mam cię myć? – Parsknęłam. – Cały sztab ludzi w tym pałacu, a to ja muszę to robić? Czy to znaczy, że przez cały ten czas nikt cię nie mył? Zachichotałam i przeczesałam dłonią włosy. Były zbyt krótkie na jakiekolwiek ozdobne spinki, które widziałam w pokoju. Spojrzałam na niego i zmarszczyłam brwi. Na jego klatce piersiowej widniały jakieś plamy. Pochyliłam się, ciągnąc za kołnierz jego szaty. Twarz mi zapłonęła na widok jego rzeźbionej piersi. Był całkiem nieźle zbudowany jak na kogoś, kto rzekomo spał od stuleci, ale co ważniejsze, plamy ciągnęły się niżej. Przesunęłam dłonią nad śladami na jego szyi i znieruchomiałam. Były wypukłe. – Co się stanie, jeśli cię nie umyję, poza tym, że utknę tu na całą nieba? Mężczyzna nie odpowiedział. Westchnęłam, uniosłam jedno z jego ramion i skrzywiłam się. Byłby zbyt ciężki, by go przesunąć. Nie było mowy, bym dała radę go obrócić. Podeszłam do okna, by sprawdzić, czy się otwiera, ale ani drgnęło. Cmoknęłam z niezadowoleniem i wróciłam do łóżka. Chyba naprawdę nie mam jak się od tego wymigać. – Co za bzdura – powiedziałam, rozkładając ręce. – Zabijanie kobiet przez stulecia, jedna po drugiej, tylko po to, by znaleźć opiekunkę? Nikt nawet nie raczył zapytać, czy chcę zajmować się jakimś facetem! Opadłam na krzesło i oparłam stopy o krawędź łóżka. – Chcę, żebyś wiedział, nawet jeśli mnie nie słyszysz, że to jest cholernie absurdalne – rzuciłam. – I równie chętnie wylałabym na ciebie całą tę miskę wody, zamiast próbować myć obcego człowieka. Sapnęłam i pochyliłam się nad łóżkiem. – Nie… jednak bym tego nie zrobiła. To byłoby znęcanie się, a ty pewnie nawet nie jesteś tym, który wymyślił całą tę Próbę, skoro cały czas śpisz. Westchnęłam, chwyciłam ręcznik i zamoczyłam go w misce. Przesunęłam nim po jego szyi. Znaki na skórze nie zniknęły, za to zalśniły czerwonym światłem w głębokim mroku. Wtedy dotarło do mnie, że to łuski. Twarz mi zapłonęła, a wzrok mimowolnie powędrował niżej, na jego nagą klatkę piersiową. To były łuski. Cała ta sytuacja była beznadziejna, ale skończyłam wycierać mu szyję i twarz. Każde pociągnięcie ręcznikiem zbierało coś z jego skóry, rodzaj ciemności przypominającej brud. Pomyślałam, że rzeczywiście mógł nie być myty przez ten cały czas. Rozchyliłam nieco jego szatę, by wytrzeć piersi. Przygryzłam wargę, czując skurcz w żołądku. Nigdy wcześniej nie byłam tak blisko z żadnym mężczyzną, z którym nie byłabym spokrewniona, i choć wiedziałam, że jest chory, nie mogłam powstrzymać dziwnych emocji. Był przystojny. Podniosłam się, by dosięgnąć drugiej strony jego klatki piersiowej. Podparłam się ręką na jego podbrzuszu. Zacisnęłam pięść na pasie szaty. Wtedy wielka, ciepła dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku. Zanim zdążyłam krzyknąć lub sięgnąć po miecz, zostałam szarpnięta do przodu i upadłam na łóżko. Druga dłoń zakryła mi usta, a coś ostrego wbiło się w moją pierś. Jego oczy nad mną przypominały ciemne opale, zwężone i lśniące ogniem. – Ani mru-mru, bo cię zabiję.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki