Max czasami nienawidził Stelli, ale nigdy nie życzył jej śmierci. Zwłaszcza po jej powrocie, gdy zobaczył, jak bardzo wycierpiała, chciał się nią dobrze zaopiekować. Sprawy mogły się komplikować, ale naprawdę mu na niej zależało.
Max podszedł do Stelli, mówiąc łagodnym głosem:
– Czujesz się lepiej?
Stella nic nie odpowiedziała.
Max się zdenerwował.
– Stella, martwię się o ciebie. Nie widzisz tego?
















