Powracająca dziedziczka

Powracająca dziedziczka

Autor: Anya Moreau

3.Rozdział 3 Spotkanie
Autor: Anya Moreau
2 mar 2026
Cisza się przeciągała. Stella utkwiła wzrok w mijanym krajobrazie, jej twarz była nieczytelna. Max mocniej zacisnął dłonie na kierownicy. – Po wszystkim, co przeszłaś, nadal niczego się nie nauczyłaś? – Jego głos stał się lodowaty. – Słuchasz mnie w ogóle? Stella wciąż odmawiała spojrzenia na niego, cedząc słowa powoli i z rozmysłem. – Kiedy porywacz mnie zabierał, usłyszałam, jak tata mówił, że mają odłożone 2,5 miliona – na wypadek, gdyby żądanie okupu było wysokie. – Ale nie chcieli płacić tak dużo. Firma miała kłopoty, więc mogli zaoferować tylko 1,5 miliona. Ale porywacz powiedział mi, że jeśli byliby skłonni zapłacić pełną kwotę, wypuściłby zarówno Annę, jak i mnie. Poczucie winy w oczach Maxa zniknęło w jednej chwili. – Więc obwiniasz Mamę i Tatę za to, że cię nie uratowali z powodu firmy? Czy kiedykolwiek pomyślałaś, że nic z tego by się nie wydarzyło, gdybyś nie uciekła? Stella w końcu odwróciła się do niego. – Powiedz mi, panie Hayes – czy pamiętasz, dlaczego w ogóle uciekłam? Max zawsze zakładał, że nie może otworzyć oczu – za każdym razem, gdy ją wcześniej widział, miała je zamknięte. Ale teraz jej niepokojące spojrzenie zablokowało się na nim, posyłając dreszcz wzdłuż kręgosłupa. Zająknął się: – T-Ty wiesz dokładnie, co zrobiłaś. Anna jest delikatna od urodzenia, a ty to zrobiłaś. Jesteś jej to winna. Z twoimi wynikami SAT? Rok przerwy z odpowiednimi korepetycjami wciąż mógłby cię dostać na Quentiham. – Ale nie, ty musiałaś zamiast tego sprawiać kłopoty. Mama i Tata obiecali nawet zabrać cię do tego parku rozrywki, który zawsze chciałaś odwiedzić, jeśli tylko będziesz się dobrze zachowywać. Kiedy Stella była mała, błagała o wyjazd do parku rozrywki. Ale rodzice zawsze odmawiali – Anna była zbyt chora, mówili. To nie byłoby sprawiedliwe wobec Anny, gdyby Stella pojechała bez niej. Z czasem pragnienie wyblakło w rezygnację. Kiedy po raz pierwszy zwabiono ją do Dusty Pines, cząstka niej wciąż wierzyła, że mimo wszystko rodzice nie porzucą jej całkowicie. Też była ich córką. Prędzej czy później po nią przyjdą. ***** Gdy samochód wjeżdżał na teren rezydencji Hayesów, Stella nie poczuła żadnej znajomości. To nie była droga do domu, którą pamiętała. Od momentu przekroczenia bramy wszystko wydawało się obce, a nawet niepokojące. Samochód się zatrzymał. Max odwrócił się w jej stronę, sięgając po torbę z jedzeniem na wynos wiszącą na oparciu fotela. Właśnie miał wysiąść, gdy zatrzymał się i rzucił jej podejrzliwe spojrzenie. – Nie wzięłaś niczego z torby, prawda? Stella wstrzymała oddech. Zdawał się wyłapać oskarżycielski ton we własnym głosie i złagodniał. – Nie mówię, że nie możesz jeść. Ale policja powiedziała, że w tym małym miasteczku prawie nic nie jadłaś. Przesadzanie teraz nie wyszłoby ci na dobre. Po prostu o ciebie dbam. – Niczego nie jadłam – powiedziała beznamiętnie. Max zamrugał ze zdziwieniem. W przeszłości, ilekroć przynosił do domu smakołyki – przeznaczone dla Anny, nie dla niej – Stella i tak się częstowała. Zawsze zostawiał trochę dla siostry, ale ponieważ przekąski nie były przeznaczone dla Stelli, ganił ją za łakomstwo. Teraz sprawdził torbę. Żadnych śladów naruszenia. Dziwne. Ale tylko wzruszył ramionami. – Idź się przygotować. Nie zajmij tego zbyt wiele czasu. – Z tymi słowami ruszył w stronę holu, jego nastrój wyraźnie się poprawił. Stella odwróciła się w stronę hałasu. Nawet przy jej zamazanym wzroku gwar głosów mówił jej, że miejsce jest pełne ludzi. Oczywiście, po jej gehennie z porwaniem, rodzina Hayesów musiała zrobić pokaz z jej powrotu. To było dobre dla ich wizerunku i firmy. Nieważne, jak Stella czuła się, będąc tak obnoszoną, wiedząc, że ludzie zawsze będą postrzegać ją jako towar wybrakowany. Nie chciała wchodzić. Ale zanim zdążyła zaprotestować, służąca podbiegła i wciągnęła ją do środka. Światła były tak jasne i ostre, że musiała odwrócić wzrok. Odraza służącej była ledwo ukryta, choć wymusiła uprzejmy ton. – Panno Stello Hayes – powiedziała, wręczając jej ubranie na zmianę. – Podczas panienki nieobecności pan Max Hayes przejął firmę. Z pomocą rodziny Quinnów sytuacja szybko się poprawiła. – Ten dom został kupiony zaledwie pięć miesięcy temu – stary nie został jeszcze sprzedany. Pan i Pani Hayes powiedzieli, że jeśli kiedykolwiek wrócisz, wciąż będziesz znała drogę do domu. Ale przygotowaliśmy tu dla ciebie pokój. Zaprowadzę cię tam. Oczy Stelli przyzwyczaiły się do jasności, ukazując rezydencję o wiele wspanialszą niż poprzednia. Wystawny wystrój wypełniał przestrzeń, ale tym, co przykuło jej uwagę, był oprawiony dyplom wyeksponowany w centralnym punkcie – świadectwo ukończenia Uniwersytetu Quentiham. Coś w nim ją przyciągało. Kiedy służąca była zajęta, Stella uniosła ramkę. Promienna twarz Anny patrzyła na nią, a imię pod nią było nie do pomylenia. Data wskazywała na ten rok. To nie miało sensu. Quentiham to program czteroletni – chyba że ktoś ukończył go wcześniej, co wymagało najwyższych ocen. Ale Anna oblała wtedy egzamin wstępny. Służąca wróciła i sapnęła. Wyrwała dyplom z rąk Stelli, z nabożeństwem odkładając go na miejsce. – Rozkaz Pana i Pani Hayes – nikt tego nie dotyka bez pozwolenia. Stella zmarszczyła brwi w zdezorientowaniu, ale nic nie powiedziała. – Chodźmy na górę – rzekła służąca. Schody były wyzwaniem. Stella chwyciła się poręczy, odmawiając, by jej powolne tempo stało się widowiskiem. W końcu będzie musiała się przystosować. Zniecierpliwione spojrzenie służącej paliło ją w plecy. Gdy mijały ogromny pokój – spokojnie 75 metrów kwadratowych – Stella próbowała zajrzeć do środka, ale służąca zagrodziła jej drogę, nie oferując żadnych wyjaśnień. Na samym końcu korytarza służąca otworzyła drzwi do skromnego pokoju o powierzchni niespełna 50 metrów, którego wystrój stanowił wyraźny kontrast do luksusu na dole. – Twoje ubrania są w środku. Przebierz się szybko. Przyjęcie zaraz się zaczyna. Stella kiwnęła głową. – Dobrze. Kiedy wyszła później, służącej już nie było. Trzymając się poręczy, Stella skierowała się w stronę sali balowej. Miejsce było zatłoczone – wydawało się, że zjawiła się każda elita w Jalorii. Trzy lata zmieniły wszystko. Rodzina Hayesów wspięła się ze skromnego bogactwa do wyższych sfer socjety. Stella patrzyła, jak ludzie, którzy kiedyś patrzyli na nich z góry, teraz nadskakiwali jej rodzinie z wyćwiczonymi uśmiechami. Jej ojciec, Andrew, stał bardziej wyprostowany, niż go zapamiętała – pewny siebie, pełen życia, wręcz promieniujący dumą. Jej matka, Fiona, starzała się jak dobre wino, wyglądając o dekady młodziej niż arystokratki wokół niej. A Anna była promienna, w centrum uwagi, niczym księżniczka Jalorii, z Lionelem i Maxem u boku jak oddanymi rycerzami. Ten widok skręcił coś wewnątrz Stelli. Nie była tu potrzebna. Nigdy nie była. Zarwała się przy wejściu, gotowa zawrócić. I wtedy zobaczyła banery. Anna i Lionel uśmiechali się w swoich strojach ślubnych. Dotarło do niej. To nie był powrót do domu dla niej. To było ich przyjęcie zaręczynowe.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

3.Rozdział 3 Spotkanie – Powracająca dziedziczka | Czytaj powieści online na beletrystyka