Powracająca dziedziczka

Powracająca dziedziczka

Autor: Anya Moreau

5. Rozdział 5 Przyjęcie zaręczynowe
Autor: Anya Moreau
2 mar 2026
Wzrok Fiony znów uciekł na bok. – Wiecie, jaki jest Andrew – nigdy sam nie prowadzi. Kierowca zajmował się wszystkim. Weźmiemy od niego szczegóły później. – Wbiła paznokcie w ramię Andrew w geście ostrzeżenia. Andrew gorączkowo próbował wybrnąć z sytuacji. – Tak. Jestem po prostu zbyt zdenerwowany, by trzeźwo myśleć. Stella jest dla nas wszystkim. Słysząc, co przeszła, nie potrafię tego nawet ubrać w słowa. Fiona przysunęła się do Stelli, cała w wymuszonym cieple. – Skarbie, kilka blizn nie ma znaczenia. Dzisiaj świętujemy twój powrót do domu. Przeszłość jest za tobą. Czas na nowy start. Chodź, my... Sięgnęła po ramię Stelli, ale ta stała nieruchomo, z oczami utkwionymi w jej oczach. – Matko, powiedz mi, dlaczego moje miejsce na Uniwersytecie Quentiham przypadło Annie. Wyraz twarzy Maxa natychmiast pociemniał. Pochylił się, sycząc przez zaciśnięte zęby: – Pamiętasz, o czym rozmawialiśmy w drodze tutaj? Stella nie zniżyła głosu. – Więc pomogłeś im mi je ukraść? Max poczerwieniał, a potem zbladł. Powiedział: – Wszyscy tutaj byli świadkami, jak Anna dostała się na Quentiham. Jak śmiesz twierdzić, że to było twoje? – Matko – naciskała Stella – kiedy dokładnie Anna została przyjęta? Bo wyraźnie pamiętam, że kwalifikowała się tylko do podrzędnej, lokalnej uczelni. – Ja... cóż, tak, chyba jesteśmy ci winni prawdę przy wszystkich – powiedziała Fiona. – Anna chorowała tak często, że miała zaległości w szkole. Chociaż dawałaś jej korepetycje, ona... cóż, po prostu nie mogła dostać się na dobry uniwersytet o własnych siłach. – Kiedy zniknęłaś, pomyśleliśmy: „po co marnować przyjęcie do Quentiham? W końcu są bliźniaczkami”. I Anna pracowała tak ciężko. Ukończyła czteroletni program w zaledwie trzy lata. – Dziekan był wściekły, kiedy przyznaliśmy się po ukończeniu studiów, ale do tego czasu udowodniła swoją wartość, więc pozwolił, by dyplom został utrzymany. Ale kochanie, teraz, gdy wróciłaś, załatwimy ci porządną szkołę i ten dyplom trafi do twoich rąk. Stella pamiętała dzień, w którym przyszedł list z jej przyjęciem. Jak marzyła o studiowaniu sztucznej inteligencji, o wspinaniu się na szczyt w tej dziedzinie, o byciu kimś godnym Lionela. Wszystko to – wyrwane, gdy została sprzedana do tego miasteczka. Teraz dziesiątki ludzi widziały jej twarz – nawet jeśli nie mówili nic bezpośrednio do niej, szepty będą za nią podążać. Początkowo opierała się mediom, ale zapewniali ją: jej historia może pomóc innym i nie opublikują jej zdjęcia. Uwierzyła im. Ale na komisariacie usłyszała policjanta wściekającego się, że rodzina Hayesów upoważniła prasę do ujawnienia wszystkiego: jej nazwiska, twarzy i historii. Teraz cały świat wiedział, gdzie była i co się stało. Każdy uniwersytet postrzegałby ją jako uszkodzony towar. Inni mogli widzieć przed nią świetlaną przyszłość, ale Stella widziała tylko ciemność. – Tak mi przykro. – Głos Fiony ociekał udawanym poczuciem winy. – Cokolwiek musisz zrobić, zrozumiem. Zasługuję na twój gniew. Anna wybrała ten moment, by wtrącić się drżącym szeptem. – To też moja wina, Stello. Powinnam była odmówić temu pomysłowi zajęcia twojego miejsca. Nie wiń Mamy... – Gwałtowny napad kaszlu zgiął ją w pół. Wybuchł chaos. Lionel, Max, Fiona i Andrew rzucili się do przodu. – Anna, wszystko w porządku? – szczeknęła Fiona. – Lekarz mówił: żadnego stresu. To nie twoja wina – próbowałaś odmówić. To była moja decyzja. – Ja... – Anna próbowała mówić, ale kolejny atak kaszlu ją ogarnął. Twarz Maxa pociemniała z gniewu, gdy zwrócił się do Stelli. – Dzisiaj jest przyjęcie zaręczynowe Anny i Lionela. Czy to był naprawdę odpowiedni moment, żeby robić sceny? Spójrz na nią – wiesz, jak kruche jest jej zdrowie. Jeśli coś jej się stanie przez to, nie oczekuj ode mnie litości. Głos Stelli był lodowaty. – Myślałam, że dzisiaj miało być moje przyjęcie powitalne. Tak mi powiedziałeś. Wyraz twarzy Maxa zmienił się niespokojnie. – To moja decyzja. Minęły trzy lata. Oczekiwałaś, że wstrzymają swoje życie na zawsze? Zaręczyny były planowane na długo przed twoim powrotem. Po prostu połączyliśmy wydarzenia – dwie uroczystości naraz. W czym problem? Twarz Anny była blada jak duch, gdy słabo sięgnęła w stronę Stelli. – Proszę, nie gniewaj się na Maxa. Wiem, że masz do mnie żal. Lionel miał być twój, ale... ja go kocham. Jeśli go stracę, nie wiem, ile czasu mi zostało. – Pewnego dnia Max, Lionel, Mama i Tata, wszyscy będą cię potrzebować. Po prostu daj mi trochę więcej czasu i trochę więcej miłości. Proszę. – Wystarczy – wciął się Max, wyciągając buteleczkę z lekami. – Ona jest przekonana, że kochamy cię bardziej, a teraz upokarza rodzinę Hayesów przy wszystkich. Anna, weź leki – nie marnuj na nią oddechu. Lionel szybko podał Annie szklankę wody. Anna wzięła wodę, a potem połknęła tabletki. Fiona wystąpiła naprzód, łzy spływały jej po twarzy. – Stello, ty i Anna jesteście bliźniaczkami, obiema moimi córkami. Naprawdę chcesz stać z boku i patrzeć, jak ona cierpi? – Nic z tego nie było jej wyborem. Wynagrodzimy ci to, przysięgam. Ale spójrz na nią – ledwo może oddychać. Dla mojego dobra, proszę. Kontynuujmy po prostu przyjęcie. Stella stała zamurowana, w głowie jej wirowało. „Więc to ja sprawiam kłopoty? Nigdy nie prosiłam, żeby tu przyjechać. Nigdy nie chciałam obnażać moich blizn przed tłumem. Minęły trzy lata, a jakoś wszystko wciąż jest moją winą”. Po zażyciu lekarstwa Anna poczuła się lepiej. Wstała i zaczęła podchodzić, ale Max ruszył, by ją powstrzymać. Wtedy posłała mu stanowcze, uspokajające spojrzenie. Z kruchym uśmiechem wzięła Stellę pod rękę. – Wiesz, nie spałam spokojnie, odkąd zniknęłaś. Wiedza, że jesteś teraz bezpieczna, to jedyna rzecz, która przyniosła mi spokój. – Zawsze marzyłam o tym. A teraz, gdy tu jesteś, w końcu mogę zapytać. Nawet jeśli to tylko zaręczyny, z moim zdrowiem mogę nie dożyć ślubu. Więc dzisiaj, czy zostaniesz moją druhną? Wzrok Stelli przeskoczył na Lionela, szukając jakiegokolwiek wahania. Anna zrozumiała. Podążyła za spojrzeniem Stelli i uśmiechnęła się. – Lionel? Co myślisz? – Oczywiście – odpowiedział natychmiast. Słowa przeszyły Stellę jak nóż. Wyrwała ramię, gotowa się odwrócić i wyjść. Ale wtedy głos, którego trzymała się przez te wszystkie lata, przeciął salę.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

5. Rozdział 5 Przyjęcie zaręczynowe – Powracająca dziedziczka | Czytaj powieści online na beletrystyka