Po tych słowach Eleanor zamachnęła się batem, nie okazując absolutnie żadnej litości.
Andrew i Max nie mogli już stać bezczynnie. Jeden osłonił Annę, podczas gdy drugi rzucił się, by wyrwać bat z dłoni Eleanor.
– Max, ani mi się waż – warknęła Eleanor.
Eleanor miała w sobie jakąś niezwykłą siłę. Trzymała bat kurczowo.
Max również nie ustępował.
– Babciu, Anna jest słaba. Nie bij jej.
– Cofnij się
















