Słysząc nagły krzyk, Fiona szybko puściła Stellę i rzuciła się do Anny. Zapytała z niepokojem:
— Anna, nic ci nie jest?
— Nic mi nie jest, mamo — odparła Anna. — Nie martw się o mnie. Po prostu zajmij się najpierw sprawami rodzinnymi.
Wściekłość Fiony wezbrała. Nie śmiała skonfrontować się z Eleanor, więc nagle wyładowała się na Stelli, odpychając ją z ogromną siłą.
Pod wpływem uderzenia Stella pr
















