Alexander:
– Naprawdę ich przysłała, żeby zabrali jej rzeczy…?
– Zamknij się, Carter, nie mam na to nastroju – powiedziałem, piorunując wzrokiem mojego betę.
Bywały chwile, kiedy Delilah opuszczała stado po kłótni. Zazwyczaj przepraszałem i wracałem z nią do domu, ale to pierwszy raz, kiedy po spakowaniu się przysłała kogoś po swoje rzeczy.
– Myślisz, że wróci? – zapytał.
Pokręciłem głową i uszczy
















