Alexander:
Ruszyłem w stronę mojej partnerki, która ze wzrokiem wbitym w kolejkę przed sobą, nie kłopotała się, by odezwać się choć słowem. Nawet nie odwróciła się, by na mnie spojrzeć, ani nie zareagowała na mój dotyk, co dobitnie świadczyło o tym, jak bardzo była w tej chwili wściekła. A prawda była taka, że nawet nie mogłem jej za to winić.
Nie skomentowałem tego, analizując jej wyraz twarzy, p
















