Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna

Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna

Autor: Vivian_G

Rozdział 4
Autor: Vivian_G
9 lut 2026
Alexander: – Nie obchodzi mnie, czy jest martwa, czy nie. Chcę jej ciała, jeśli będziesz musiał je przynieść – warknął tata, piorunując mnie wzrokiem. – Moi ludzie jej szukają. Dziewczyna od miesięcy nie pojawiła się na uniwersytecie; gdyby wciąż była w mieście, już byśmy ją znaleźli – odparłem ostro, mierząc ojca spojrzeniem. Fakt, że mówił do mnie w ten sposób, irytował mnie, zwłaszcza że to ja byłem Alfą, a nie on. Jego oczy rozszerzyły się, a z piersi wydobył się niski warkot, zanim zacisnął dłoń na moim gardle, podduszając mnie. – Mathew! Głos mamy przerwał ciszę w pokoju; tata warknął ostrzegawczo, powstrzymując ją, zanim zdążyła powiedzieć coś więcej. – Rodzina tej dziewczyny poświęciła życie dla dobra twojego i twojej matki. Najmniej, co możemy zrobić, to upewnić się, że ich córka jest bezpieczna, dopóki nie znajdzie swojego partnera, rozumiesz mnie? Mężczyzna nie wiedział, jak bardzo te słowa rozdzierały moją pierś. Gdyby dowiedział się, że to ja byłem jej partnerem i że ją odrzuciłem, byłbym w jego oczach czymś więcej niż trupem. Nie dałby mi nawet grobu. Zabrał rękę z mojego gardła i cofając się o krok, skinął głową w stronę mamy, po czym oboje ruszyli w stronę drzwi. Spojrzał na mnie przez ramię, zatrzymując się w progu na sekundę, zanim przemówił: – Chcę, żeby została znaleziona, i nie obchodzi mnie, ile cię to będzie kosztować. Czy żywa, czy martwa, w mieście, czy gdzieś z dala od niego. Chcę wiedzieć, dlaczego uciekła i chcę znać miejsce jej pobytu; w przeciwnym razie upewnię się, że zapłacisz za to, że odeszła w taki sposób. Wyszedł z domu, zanim zdążyłem powiedzieć słowo. Usiadłem na kanapie i uszczypnąłem się w nasadę nosa, wiedząc, że nie mam pojęcia, co robić. Fakt, że moja przeznaczona była z dala od watahy, to jedno, ale fakt, że nie mogłem już nawet patrzeć na Delilah, to drugie. Jej obecność ze mną w tym domu w tej chwili tylko bardziej mnie denerwowała, niż mógłbym sobie wyobrazić, i nie mogłem powstrzymać żalu zarówno z powodu przespania się ze Scarlett, jak i jej odrzucenia. – Alex? – odezwała się Delilah, wchodząc do domu z naręczem zakupów. Jej głos, który kiedyś był muzyką dla moich uszu, teraz mnie drażnił, a widząc, że nie wstałem, by ją przywitać jak zwykle przed tamtą nocą, Delilah wydała z siebie cichy jęk. Podała jednej z pokojówek torby z zakupami i kładąc kluczyki od samochodu na stole, podeszła do mnie. – Kiedy zamierzasz mi powiedzieć, co zrobiłam tak potwornie złego, że nie raczysz na mnie patrzeć? – zapytała, siadając na kanapie obok mnie. Przez ostatnie trzy tygodnie oddaliliśmy się od siebie, po części dlatego, że stawała się albo zbyt opiekuńcza, albo próbowała skłonić mnie do zapłodnienia jej. Wiedziała, że tego nie chciałem, ale nie byłem na tyle głupi, by nie zorientować się, że przestała brać tabletki antykoncepcyjne, odkąd Scarlett zniknęła, a ja zacząłem poszukiwania. – Możesz zacząć od powrotu do tabletek antykoncepcyjnych i przestać... – To moje ciało, i co do niego trafia... – W takim razie możesz pomarzyć o tym, że cię dotknę, Delilah – powiedziałem, wbijając w nią wzrok. Spuściła wzrok na swoje kolana, obserwując, jak wstaję z kanapy. – Nie będę ryzykował, że zajdziesz w ciążę... – Co stało się z „rodziną”, którą chcieliśmy zbudować? Z tego co wiem, rodzinę buduje się, gdy dwoje łączy się w parę i ma dziecko. Odmawiasz naznaczenia mnie, a teraz jesteś po prostu zirytowany, że chcę, byśmy postarali się o dziecko. Zachowujesz się tak, odkąd ta puszczalska... – Jeszcze jedno słowo o niej, a upewnię się, że nie zobaczysz więcej światła dnia – warknąłem, przerywając jej. Spojrzała na swoje stopy, a ja, biorąc głęboki oddech, opadłem na kolana przed nią i położyłem głowę na jej kolanach, nie chcąc, by była smutna. – Przepraszam, tata po prostu działa mi na nerwy i wyżywam się na tobie. Nie powinienem tego robić. Spojrzała na mnie i westchnęła, po czym położyła dłoń na mojej głowie, delikatnie masując skórę i przeczesując palcami moje włosy. Tata miał rację, może wiedza o tym, że ona nie żyje, byłaby lepsza; przynajmniej przywiezienie tu jej ciała mogłoby pomóc mojemu wilkowi zaznać spokoju. Jednak ciągły konflikt z nim i z moją relacją z Delilah był czymś, czego nie mogłem już znieść. – Znowu chodzi o nią? – Tak, i sam ten temat zaczyna mnie drażnić; zwłaszcza że zarówno on, jak i mama obwiniają mnie za to, że odeszła – powiedziałem, nie podnosząc na nią wzroku. Teoretycznie mieli rację. Wiedziałem, że odeszła, bo nie mogła już znieść widoku mnie z Delilah. Widziałem to w jej oczach, gdy pierwszy raz wyszła z domu, trzy noce po tym, jak odebrałem jej dziewictwo. Przez kolejne trzy dni zamykała się w domu do tego stopnia, że w pewnym momencie myśleliśmy, iż coś jej się stało. Wiedziałem, że nie umarła; nie mogłem powstrzymać się od sprawdzania jej, wsłuchując się w bicie jej serca w ścianach jej domu. – Nie mogą ciągle cię obwiniać za jej odejście, Alexandrze. Sama zdecydowała się odejść, dlaczego to ty masz być winny? – zapytała Delilah. – Jestem Alfą tej watahy i wszyscy wiemy, że moim obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa każdemu w stadzie. Scarlett była częścią watahy i czy nam się to podoba, czy nie, straciła wszystko dla naszego dobra... – To przeszłość, Alex, wiesz, że ty i twój ojciec zapłaciliście jej więcej... – Nie sądzę, by jakiekolwiek pieniądze spłaciły ofiarę jej rodziców, Delilah – powiedziałem, przerywając jej. To była kolejna rzecz, która mnie w niej denerwowała. Delilah wierzyła, że wszystko można rozwiązać pieniędzmi. Podniosłem głowę z jej kolan, po czym wstałem z podłogi, by ruszyć na poszukiwania. Miałem jeszcze jedno miejsce do sprawdzenia. Była to jedna z jej ulubionych kawiarni, a jeśli jej tam nie było, nie wiedziałem, gdzie mogłaby być w tym momencie. Delilah zmarszczyła brwi, widząc, że idę po klucze i portfel; wstając z kanapy, potrząsnęła głową w zmieszaniu, chcąc mnie zatrzymać lub zapytać, dokąd idę. Wiedziała, że nie odpowiem, jeśli zapyta, ale wiedziałem też, że nie byłaby „sobą”, gdyby nie zrobiła z tego afery. – Na litość boską, spędź ze mną chociaż jeden wieczór. To wszystko, o co proszę... – Mam obowiązki do wykonania i nie sądzę, by bawienie się w dom z tobą dla twoich egoistycznych pobudek cokolwiek załatwiło; dlatego przepraszam, Delilah, ale muszę wyjść – powiedziałem, biorąc kurtkę z szafy. Serce mnie bolało, ale modliłem się, bym ją znalazł, żywą lub martwą, by dać sobie poczucie spokoju, że albo jest cała i szczęśliwa, albo martwa i odeszła. – Alex... – otworzyłem drzwi wejściowe, po czym spojrzałem na nią. – Nie czekaj na mnie dziś w nocy, Delilah, będę późno i wierzę, że masz swoje sprawy do załatwienia rano...

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka