Alexander:
– Dokąd ty się niby wybierasz? – zapytał Vladimir, zatrzymując mnie w drzwiach.
Fakt, że naprawdę myślał, iż może mnie przesłuchiwać, bawił mnie. Nie pamiętałem nawet, kiedy ostatnio byłem pytany o to, gdzie idę, przez własnych rodziców. Chociaż w tym momencie wątpiłem, czy mogę ich nazywać rodzicami po tych brudnych gierkach, w które grali.
Musiałem powstrzymać się od parsknięcia śmiec
















