Scarlett:
– Hej, maleńka – uśmiechnęłam się, spoglądając na córeczkę, gdy przynieśli mi ją do karmienia.
Była niespokojna, odkąd weszliśmy do domu, a uznawszy, że może być głodna, kazałam ją do siebie przynieść.
Pocałowałam ją delikatnie w skroń, patrząc, jak odpręża się niemal natychmiast, gdy ułożyłam ją na swojej piersi, dokładnie tam, gdzie biło moje serce. Zagruchała cicho, zamykając oczka, a
















