Scarlett:
Alexander trzymał moją dłoń, jakby od tego zależało nasze życie, kierując samochód w stronę lotniska w Detroit.
Rzecz w tym, że wiedziałam, iż odtąd będzie trudno. Musieliśmy mieć pewność, że uda nam się dostać do tego samolotu, zanim ktokolwiek nas zobaczy lub doniesie o naszej obecności. Zakładało to również fakt, że nikt jeszcze tego nie zrobił. Było prawdopodobne, że mogło się to zda
















