Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna

Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna

Autor: Vivian_G

Rozdział 6
Autor: Vivian_G
9 lut 2026
**Alexander:** Delilah wybiegła z pokoju, zanim zdążyłem wydusić z siebie choć słowo, by przyswoić to, co właśnie usłyszałem. Serce waliło mi jak młotem, a ruszając za nią, minąłem moich rodziców, którzy patrzyli na nas z szeroko otwartymi ze zdumienia oczami. – Delilah, stój – powiedziałem, zaciskając dłoń na jej ramieniu i zmuszając ją, by się odwróciła i spojrzała na mnie. – Wiedziałam, kurwa, że coś jest z tobą nie tak. Stałeś się zimny, unikałeś mojego dotyku. Jasna cholera, nie dotykałeś mnie od miesięcy, a teraz dowiaduję się, że PIEPRZYŁEŚ JĄ! – warknęła, odpychając mnie. – Zdradziłeś mnie z sierotą z watahy, i nie dość tego, ona jest twoją pieprzoną przeznaczoną… – Odrzuciłem ją, okej? Przez wzgląd na ciebie, kurwa, odrzuciłem ją – powiedziałem, otrzepując dłonie, jakbym strzepywał z nich kurz. – Przyjęła odrzucenie i to był koniec… – Tak, właśnie dlatego spędziłeś miesiące na szukaniu jej, tylko po to, by wrócić, gdy ona rodzi, a najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że to dziecko jest, kurwa, twoje! To coś w inkubatorze to TWOJE DZIECKO! – krzyknęła znowu. – Nie chciałeś mnie naznaczyć, nie chciałeś, żebyśmy założyli rodzinę… – Delilah… – Skończyliśmy, kurwa! – warknęła, ocierając łzy. – Rozumiesz mnie? Walczyłam ze wszystkimi, żeby być z tobą, i byłam gotowa walczyć do samego końca… – Nie udawaj, że nie robiłaś tego ze względu na moją pozycję, Delilah – powiedziałem, zatrzymując ją. Delilah zmarszczyła brwi w dezorientacji, zszokowana moimi słowami. – Robiłaś to tylko dlatego, że jestem tym, kim jestem, więc nie ma potrzeby udawać, że cokolwiek dla ciebie znaczyłem… Spoliczkowała mnie, zanim zdążyłem dokończyć zdanie. – Nie jesteś jedynym pieprzonym Alfą na świecie; więc ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebuję, jest to, żeby twój popieprzony umysł zaczął wymyślać bajeczki… – O, naprawdę? – zapytałem, nie kłopocząc się reakcją na jej policzek; nie zamierzałem podnosić ręki na kobietę. – Każdy inny Alfa cię odrzucił i oboje dobrze o tym wiemy. Zaakceptowałem twoje dobre serce, ale jeśli chcesz, żebym wygrzebywał przeszłość… – Ty mnie, kurwa, zdradziłeś, a teraz to mi wytykasz moją przeszłość? – zapytała, cofając się o krok i przeczesując palcami włosy. – Odrzuciłem tę kobietę przez wzgląd na ciebie… – A mimo to poszedłeś i ją, kurwa, wypieprzyłeś – powiedziała, uciszając mnie. Serce mi załopotało, gdy poczucie winy rozdarło moją pierś, głównie dlatego, że wiedziałem, iż ma rację. Nie powinienem był jej zdradzać w taki sposób. – Przepraszam, Delilah, naprawdę nie chciałem, żeby do tego doszło – powiedziałem, unikając jej wzroku. W tym momencie nie wiedziałem nawet, co jej powiedzieć, ale wiedziałem, że ma pełne prawo być tak wściekła. Gdyby to ona była na moim miejscu, wiedziałem, że mógłbym już nigdy na nią nie spojrzeć. Pokręciła głową i otarła łzy płynące z oczu. – Idź do swojej przeznaczonej, Alex – powiedziała, kręcąc głową. – Nie ma gwarancji, że to dziecko jest moje, Delilah… – powiedziałem, podejmując jeszcze jedną, ostatnią próbę. – Tak, przespałem się z nią, ale to był jeden raz… – Oboje wiemy, że to dziecko jest twoje, Alexandrze – przerwała mi. – Odchodzę… – Delilah… – To, że tu zostanę, nie zmieni faktu, że to dziecko jest twoje. Okej, możesz żywić urazę do niej i do swojej przeznaczonej dzisiaj, jutro, a nawet przez rok; ale nadejdzie czas, kiedy do niej wrócisz, a ja nie chcę być tą drugą opcją, którą po prostu odstawisz na bok – powiedziała, patrząc w stronę drzwi. – Nie chcę być taka jak ona, mała dziwka do wyruchania i zostawienia w pustym łóżku… Milczałem, panując nad swoim wilkiem, by jej nie zaatakować za to, jak obraziła Scarlett. Cofając się o krok, Delilah odczekała sekundę, prawdopodobnie chcąc, bym walczył o to, żeby nie odchodziła; jednak nie zamierzałem tego robić. Skoro zdecydowała się nie słuchać, nie zamierzałem jej do tego zmuszać. Cofnąłem się o krok, a odwracając się w stronę drzwi, zobaczyłem ojca, który skrzyżował ramiona na piersi, czekając na wyjaśnienia. Ojciec stał przede mną, przeszywając mnie wściekłym wzrokiem, czekając na wyjaśnienia, których w tej chwili naprawdę nie miałem. – Odeszła przez ciebie – stwierdził, wpatrując się we mnie. – Miesiącami jej szukaliśmy, zastanawiając się, dlaczego wyjechała… – Wyjechała, bo tego chciała… – Nosiła dziecko, Alexandrze – warknął, przerywając mi. – TWOJE dziecko, bezpośredniego dziedzica tej watahy… – Ta dziewczynka w środku nigdy nie będzie dziedziczką tej watahy. Nie jesteśmy nawet pewni, czy to moje dziecko… – Jeśli naprawdę wierzysz w to, co powiedziałeś, to możesz biec za kobietą, która właśnie cię zostawiła – powiedział, zatrzymując mnie. Serce mi załopotało. Ojciec kiwnął głową i odwrócił się, by wejść do pokoju, w którym leżała Scarlett. – Ta kobieta odeszła, bo bała się, że zmusisz ją do usunięcia ciąży. Twoja matka nie jest z tego powodu zadowolona, zwłaszcza że dziecko, które naraziła na ryzyko, to potomek Alfy. Była niedożywiona i przepracowywała się, by utrzymać siebie i dziecko po urodzeniu. Nie wiem, gdzie mieszkała, ale sądząc po jej wyglądzie, mogę przypuszczać, że nie przebywała w pałacu. – A dziecko? – zapytałem, gdy ciekawość i poczucie winy wzięły górę. Pokręcił głową, ale nie kłopotał się odpowiedzią, idąc w stronę pokoju Scarlett. Poszedłem za nim, a serce pękło mi, gdy usłyszałem mamę krzyczącą na nią. – MOGŁAŚ PRZYJŚĆ DO MNIE! MOGŁAŚ IŚĆ DO ALFY MATHEWA… – Katlyn, wystarczy, i tak jest już zmęczona… – Dziecko, które prawie straciła, to nasza bezpośrednia krew i dziedzic. Gdyby Alexander jej nie znalazł, straciłaby je… – Umarłaby razem z dzieckiem i dobrze o tym wiesz, Katlyn – powiedział tata, sprawiając, że serce mi zamarło. – Słyszałaś lekarzy, ona musi unikać stresu i odzyskać siły. Cokolwiek się stało, nie możemy tego zmienić, ale ty, Scarlett, nie opuścisz już watahy. Jesteś matką naszej krwi i nie obchodzi mnie, co o tym myślisz… – Twój syn mnie odrzucił i przepraszam, Alfo Mathew, ale moje dziecko i ja wyjedziemy w sekundę, gdy tylko odzyskam siły, by wstać z tego łóżka… – Nigdzie się nie wybierasz z moją wnuczką i nie obchodzi mnie, co o tym mówisz. Od teraz wy dwoje będziecie mieszkać razem, by wspólnie wychowywać tę dziewczynkę… – Co? – zapytałem, powstrzymując go. – Przepraszam, ale kim jesteś, żeby o tym decydować? – Twoim pieprzonym ojcem, w razie gdybyś zapomniał. Dziecko rosło w łonie matki bez twojej obecności i jako ojciec masz wziąć odpowiedzialność za jej istnienie. Nie obchodzi mnie, czy zdecydujesz się pieprzyć inne kobiety, czy zaakceptować swoją przeznaczoną; będziesz spędzał noce u siebie u boku swojego dziecka – powiedział tata, piorunując nas wzrokiem, zanim skierował całą uwagę na Scarlett, której oczy wypełniły się łzami. – A ty, Scarlett, jeśli znowu zdecydujesz się wyciąć taki numer, upewnię się, że nigdy więcej nie zobaczysz swojego dziecka. Czy wyrażam się jasno?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka