Wyjście z tego potężnego, wspaniałego pokoju stanowiło moją ostateczną decyzję. Stałam na korytarzu po tym, jak z trzaskiem zamknęły się za mną ciężkie drzwi, odcinając mnie od jedwabnej pościeli i duszącego zapachu skradzionych luksusów Daphne. Moje bose stopy naciskały na chłodne deski podłogowe. W ciągu kilku agonizujących sekund uważnie rozważyłam swoje opcje. Stawienie czoła gniewowi potężneg
















