Perspektywa Lyry
Gael radośnie prowadził samochód, a jego wolna dłoń spleciona była z moją. Opierałam głowę na jego ramieniu, rozkoszując się pięknymi dreszczami, które czułam, oraz jego ciepłem.
Chciałam, żeby ten moment trwał wiecznie. Tylko my, śmiejący się, jakby nie było jutra i cieszący się dniem.
– Zimno ci? – zapytał cicho.
– Nie, w porządku, jest tu całkiem ciepło – odpowiedziałam, po
















