Z perspektywy Lyry.
Wypuściłam z siebie ogromne, drżące westchnienie głębokiej ulgi w momencie, w którym trzej wojownicy zniknęli w przesuwających się cieniach dziedzińca. Ciemność pochłonęła ich imponujące sylwetki, ale moje serce wciąż wściekle biło o żebra. Obijało się w mojej klatce piersiowej niczym uwięziony ptak, utrzymując czyste, paraliżujące przerażenie przy życiu w moich żyłach. Utrzym
















