Z perspektywy Lyry
Ściskałam podartą tkaninę koszuli na piersi, wlokąc stopy po chłodnej ziemi. Każdy krok wysyłał świeżą falę agonii promieniującą z mojej posiniaczonej twarzy, ale utrzymujący się miedziany posmak krwi Derricka zanikający w oddali pobudzał mnie do pójścia naprzód. Pokręcona, żałosna iskierka nadziei, którą Gael rozpalił w mojej piersi, osiadła w ciężki, duszący węzeł rzeczywisto
















