Punkt widzenia Zity
– Wracaj! – warknęła na mnie moja wilczyca.
– Nie – prychnęłam, idąc w stronę granicy watahy.
– Powiedział, że to nieporozumienie – zawarczała głośniej.
Ruszyłam ręką i ocierając łzy, wybuchnęłam śmiechem.
– Akurat. Kiedy dotrze to do twojej zakutej pały, że on nas nie chce? – zapytałam głośno.
– Ależ chcę – krzyknął z tyłu.
Stanęłam jak wryta, a potem odwróciłam się prz
















