**Lyra**
– Szefowo, mamy problem – mówi Jax, wchodząc do mojego gabinetu.
Krzywię się. – Jak bardzo źle jest?
– Poziom siódmy – odpowiada, posyłając mi znaczące spojrzenie.
Odchylam głowę i wzdycham. – Dobra, zaraz tam będę.
Przytakuje i wychodzi, a w tym samym momencie mój telefon zaczyna dzwonić. Na ekranie wyświetla się imię Milo, więc szybko odbieram. – Wiem, Jax przed chwilą tu był.
Chichocze
















