***Lyra***
— Dokąd jedziemy? — pytam Cyrusa, gdy zauważam, że nie zmierzamy w żadne konkretne miejsce, lecz raczej krążymy bez celu.
— Do jednej z moich posiadłości w mieście — mówi, patrząc przez okno i podając kierowcy kolejną serię instrukcji, które brzmią, jakby prowadziły donikąd.
Zakładam, że nic z tego nie jest przypadkowe, a logicznym powodem jest chęć upewnienia się, że nikt nas nie śledz
















