Przy tych ostatnich słowach jego głos łagodnieje.
Przełknęłam z trudem ślinę, a łzy spłynęły mi po policzkach bez żadnego oporu. — T-tak.
Wiedział już, więc kłamanie nie miało teraz sensu. — Skąd mogli wiedzieć? — zapytałam.
— Powiedzieli, że zaniepokoiły ich blizny zewnętrzne, więc przeprowadzili badanie wewnętrzne i tam również je znaleźli — odpowiedział ostrożnym tonem.
— Dlaczego powiedzieli o
















