**Pierwsza klasa liceum**
Tata miał wczoraj gości. Opowiedzieli mi o wszystkim, co chcieliby ze mną zrobić, gdy tylko dopadną mnie samą. Powiedzieli, że to będzie nasz sekret. Mój ojciec nie pozwolił im na wszystko, bo planował zachować mnie na odpowiednią okazję. Następnego ranka, ubierając się na mój pierwszy dzień w liceum, wciąż czułam ich dłonie na całym ciele.
Gimnazjum nie było takie złe, w ostatniej klasie poznałam nawet kolegę i nie mogłam się doczekać, aż go zobaczę. Był dla mnie taki miły przez cały rok i stali się nierozłączni. Cicho zeszłam na dół i na szczęście taty nigdzie nie było widać, więc mogłam się łatwo wymknąć. Na końcu podjazdu czekał na mnie samochód; uśmiechnęłam się, widząc jedną z najprzystojniejszych twarzy, jaka odwzajemniła mój uśmiech.
Mimo że byliśmy tylko bliskimi znajomymi, przyznaję, że trochę mi się podobał. Jak mogło być inaczej? Letnia przerwa wystarczyła, byśmy oboje nieco spoważnieli. On wyraźnie zmężniał, a moja własna sylwetka nabrała nieco więcej kształtów, choć wciąż byłam szczupła jak zawsze.
– Hej, ty! – powiedział, gdy otworzyłam drzwi i wsiadłam do środka.
Był dziś inaczej ubrany. Miał na sobie ciemne dżinsy i czarny t-shirt. Wyglądało to imponująco, ale byłam trochę zdziwiona, bo zazwyczaj nie nosił tak ciemnych kolorów, jednak zignorowałam to. Jechaliśmy do szkoły, słuchając głośnej muzyki z radia, a ja po raz pierwszy od tygodni czułam spokój. Nie widzieliśmy się osobiście przez około miesiąc, kiedy dochodziłam do siebie po dość poważnych ranach. Nie chciałam, żeby widział mnie w takim stanie, więc rozmawialiśmy głównie przez telefon.
W oddali ukazała się szkoła. Zaparkował obok ciemnego sportowego samochodu, przy którym stało trzech chłopaków. Przyjrzałam się każdemu z nich i zauważyłam, że są ubrani podobnie do Milo; skinęli mu głowami.
– Znasz ich? – zapytałam.
– Tak! Poznaliśmy się w warsztacie, w którym pracowałem przez lato. To fajne chłopaki – powiedział, wyłączając silnik i wysiadając z samochodu.
Zrobiłam to samo i stanęłam przy drzwiach, patrząc, jak wita się z kolegami. Jeden z nich spojrzał na mnie i uśmiechnął się drwiąco.
– Więc, Milo, to twoja dziewczyna? – zapytał jeden z nich.
Milo spojrzał na mnie i przełknął ślinę. – Nie.
Wiedziałam, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale to zabolało. Nie chodziło o to, co powiedział, ale o fakt, że wyglądał, jakby z jakiegoś powodu się mnie wstydził.
– Witaj, młoda damo, jestem Cade. To Kael i Soren – powiedział, wskazując na pozostałych chłopaków opartych o samochód. – Skoro nie jesteś dziewczyną Milo, może ty i ja moglibyśmy się trochę razem pobawić.
Objął mnie ramieniem, a jego dłoń lekko przesunęła się po moim ręku, gdy zbliżył usta do mojego ucha.
– Pachniesz tak słodko, że chciałoby się cię zjeść – szepnął, a moje serce zamarło.
Jego słowa i dotyk wywołały we mnie panikę; wspomnienia tych mężczyzn dotykających mnie powróciły z ogromną siłą. Moje serce zaczęło walić, wyrwałam mu się i cofnęłam gwałtownie.
Jeden z chłopaków się zaśmiał. – Co, do diabła, z nią nie tak?
– Sparzyłeś ją, Cade – powiedział ktoś kpiąco, ale Cade wyglądał na zagniewanego.
– Co, jesteś zbyt dobra, żeby cię dotykać? Co? Przykro mi, Iskierko, ale nie jesteś warta mojego czasu – powiedział Cade, a ja spojrzałam na Milo, szukając pomocy.
On miał spuszczony wzrok i udawał, że nie widzi, co się dzieje. Cofnęłam się jeszcze bardziej, odwróciłam i ruszyłam w stronę schodów szkoły. Gorące łzy płynęły mi z oczu, gdy szłam korytarzem, by znaleźć swoją szafkę.
Po tym pierwszym dniu Milo odciął się ode mnie, a nawet zaczął się śmiać z docinek innych chłopaków. W miarę upływu tygodni zaczął nawet brać udział w ich żartach. Jedyny przyjaciel, jakiego miałam, zmienił się w mój najgorszy koszmar. Potem wokół nich zaczęła kręcić się ta dziewczyna, która zawsze patrzyła na mnie z góry. Ona i jej przyjaciółki zaczęły dołączać do chłopców w dręczeniu mnie, ale były o wiele gorsze.
Chłopcy woleli dręczenie słowne, a fizyczne ataki zostawiali dziewczynom. Pewnego dnia w szatni zobaczyły wszystkie moje blizny; przytrzymały mnie i użyły niezmywalnego markera, by obrysować wypukłą skórę, po czym zrobiły zdjęcie i wrzuciły na Instagram. Oznaczyły je hasztagiem #sztukaszmaty i tak zaczęła się cała seria postów, w których byłam główną „muzą”.
Można by pomyśleć, że zwrócenie się o pomoc do kogoś z kadry pedagogicznej by mnie uratowało, ale gdy tylko weszłam do gabinetu wicedyrektora, wiedziałam, że mam przerąbane. Rozpoznałam go z wielu przyjęć, na których bywałam z ojcem, a uśmiech, jaki mi posłał, sprawił, że dreszcz strachu przebiegł mi po plecach. Nie był jednym z mężczyzn, którzy przychodzili do mojego pokoju, ale pamiętałam, jak mój ojciec oferował mu to podczas szeptanej rozmowy.
Potrzebowałam jednak pomocy, więc załamałam się i opowiedziałam mu, co mi zrobiono. Skinął głową ze współczuciem i przeszedł za biurko, by usiąść obok mnie. Położył dłoń na mojej nodze, a ja zesztywniałam.
– Może pokażesz mi, co ci zrobili, żebym miał lepsze pojęcie, z czym mamy do czynienia? W przeciwnym razie to będzie ich słowo przeciwko twojemu – powiedział.
Miał rację, pomyślałam i odwróciłam się na krześle, by lekko podciągnąć koszulkę. Mój oddech był urywany, gdy czekałam. Zamruczał coś pod nosem i wkrótce poczułam, jak jego palce przesuwają się wzdłuż jednej z moich większych blizn. Wzdrygnęłam się pod jego dotykiem, a wtedy jego druga ręka mocno zacisnęła się na moim biodrze. Wiedziałam już, że popełniłam wielki błąd. Kiedy nagle poczułam jego oddech na plecach, zrobiło mi się niedobrze. Wciągnął głęboko mój zapach, po czym złożył miękki pocałunek na mojej skórze, a ja mocno zacisnęłam oczy.
Zanim jednak posunął się dalej, ktoś otworzył drzwi; dyrektor spojrzał w tamtą stronę w tym samym momencie co ja. W drzwiach stał zszokowany Milo. Szybko opuściłam koszulkę i zerwałam się na nogi. Milo odsunął się na bok, a ja wybiegłam obok niego na korytarz.
Następnego dnia plotka o tym, że sypiam z wicedyrektorem, obiegła całą szkołę i dokładnie wiedziałam, kto ją puścił. Chłopak, którego kiedyś uważałam za przyjaciela, opowiedział wszystkim, co widział. Wszyscy obserwowali mnie i szeptali na mój temat przez całe tygodnie, a plotka rosła z każdym dniem. Ktoś nabazgrał słowa „szmata” i „dziwka” na mojej szafce.
Mój ojciec również mnie osaczył pewnego dnia; rzucił mną o ścianę, wyzywając od najgorszych. Powiedział, że tylko on może mi dawać pozwolenie na to, z kim mam być, i że pożałuję robienia czegoś za jego plecami. Tego dnia pokrył mój brzuch i plecy siniakami; musiałam zostać w domu przez cztery dni, żeby dojść do siebie. Musiał nawet wezwać lekarza, żeby mnie zbadał, ale kiedy ze szkoły zadzwonili, że nie mogę opuszczać więcej zajęć, znów wpadł w wściekłość.
Moje oceny nie były dobre przez to wszystko, więc aby upewnić się, że nadrobię zaległości, zamknął mnie w szafie, w której sypiałam, na cały weekend, z jedną butelką wody dziennie i wszystkimi zaległymi zadaniami. Dostałam też moje zwykłe wiadro do załatwiania potrzeb i zero jedzenia. Na szczęście to nie był pierwszy raz, kiedy obywałam się bez posiłków, a mój organizm był przyzwyczajony do tego, by nawet nie przypominać mi o głodzie.
Głód. I ból…
*************************
**Obecnie…**
Dźwięk piszczenia dzwonił mi w uszach niczym zbyt głośno ustawiony głośnik; jęknęłam. Głowa pękała mi z bólu, więc mocniej zacisnęłam powieki, próbując go znieść.
– Budzi się – powiedział ktoś.
Mój umysł pracował na najwyższych obrotach, a kiedy otworzyłam oczy i zobaczyłam, że wszystko jest rozmazane, zaczęłam panikować.
– Panno Reign, proszę zachować spokój, dobrze? – powiedział łagodny kobiecy głos.
Delikatna dłoń dotknęła mnie, a ja odsunęłam się zbyt gwałtownie, spadając z łóżka, na którym leżałam. Uderzyłam twardo o ziemię. Impakt sprawił, że krzyknęłam, ale panika była tak silna, że ledwie zarejestrowałam ból.
Ktoś przeklął, a ja poczułam silne dłonie, które mnie chwyciły.
– Nie! Proszę, nie! – błagałam.
– Hej, nie martw się, nie skrzywdzę cię. Musimy jednak położyć cię z powrotem do łóżka – powiedział łagodnie męski głos.
Ten głos… brzmiał jak jeden z Dzikich Aniołów, tak… jeden z tych czterech chłopców, którzy mnie dręczyli.
















