Starałam się uspokoić oddech, gdy zobaczyłam, że to Sloane i jej paczka weszły do środka.
– I jak? Czy ty i Kael w końcu oficjalnie jesteście parą? – zapytała podekscytowana jedna z przyjaciółek Sloane.
Jak ona miała na imię? Melody… nie pamiętałam. Nigdy nie poświęcałam czasu na naukę ich imion pomiędzy kolejnymi atakami.
– Oczywiście, że tak! Było niesamowicie! Wiedziałam, że nie jest prawiczkiem, ale to dodatkowe doświadczenie było tego warte! – zachwycała się Sloane.
– Więc powiedziałaś mu, że to twój pierwszy raz? Jak na to zareagował? – zapytała inna dziewczyna.
– Do diabła, nie! Nie chciałam, żeby zrobiło się dziwnie, więc nic nie mówiłam – przyznała Sloane.
– Cóż, skoro już cię posmakował, to teraz nie da ci spokoju i będzie chciał powtórki – dodała jeszcze inna.
– I co z tego? Chętnie zrobię dla niego wszystko, wystarczy, że poprosi. Nie chcę być jedną z jego przygód na jedną noc. Chcę, żeby zawsze do mnie wracał, bez względu na to, z kim był wcześniej – powiedziała Sloane.
– To zadbaj o to, żeby był wart twojego wysiłku. A to oznacza, że musimy iść na zakupy! – zawołała pierwsza dziewczyna z entuzjazmem. – Jakaś seksowna bielizna!
– Tak, absolutnie! Po szkole, okej? Sprawisz, że będzie się ślinił na twój widok! – I z tymi słowami wybiegły z łazienki, zostawiając mnie w końcu samą.
Sloane była dziewicą? I nie powiedziała Kaelowi? Dlaczego kłamała w takiej sprawie? Oddała coś tak wyjątkowego takiemu dupkowi jak Kael, który bez problemu sypiał z innymi dziewczynami na jej oczach.
Pokręciłam głową i otworzyłam drzwi, rzucając sobie ostatnie spojrzenie w lustrze akurat w momencie, gdy zadzwonił pierwszy dzwonek. Wybiegłam z łazienki i skierowałam się na pierwszą lekcję, mając zaledwie minutę zapasu. Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam, że wszystkie miejsca są zajęte, z wyjątkiem jednego na samym tyle, dokładnie w środku grupy Dzikich Aniołów.
Świetnie.
Powoli szłam w stronę krzesła z opuszczoną głową, ale wyczułam drwiące uśmieszki chłopaków. Musiałam po prostu przetrwać ten dzień.
– Hej, Iskierko! Zajęliśmy ci miejsce, chyba że wolałabyś usiąść na tym tronie – powiedział Milo, wypinając biodra ze śmiechem, który sprawił, że moje wnętrzności skręciły się w najgorszy możliwy sposób.
– To miejsce jest w porządku, dziękuję – powiedziałam cicho i usiadłam na wolnym krześle bez słowa.
Nauczyciel wszedł do sali, zanim któryś z pozostałych zdążył cokolwiek dodać, i w końcu ich uwaga odwróciła się ode mnie. Lekcja minęła bez żadnych interakcji ze strony chłopców, poza kilkoma uśmieszkami i spojrzeniami. Nie miałam pojęcia, dlaczego ci goście w ogóle skupiali na mnie uwagę, bo w porównaniu do Sloane i reszty nie byłam niczym szczególnym. Nie wolno mi było nawet próbować wyglądać ładnie, ale może właśnie dlatego tak bardzo lubili mi dokuczać – bo jestem taka pospolita.
Moje falowane brązowe włosy sięgają prawie talii, a na policzkach mam stały rumieniec, gdy tylko wyjdę na zewnątrz. Moja skóra ma bardzo jasną opaleniznę, mam też szczupłą sylwetkę bez żadnych krągłości. To ostatnie wynikało głównie z tego, że moja dieta była ściśle monitorowana, by upewnić się, że będę atrakcyjna dla jakiegokolwiek celu, jaki przewidział dla mnie ojciec. Sloane nie była jedyną, która ostatnio straciła dziewictwo, ale ona przynajmniej dbała o chłopaka, który to zrobił. Mój pierwszy raz nigdy nie będzie dla mnie cennym wspomnieniem; od tamtego dnia sprawia, że budzę się z krzykiem i płaczem.
Kiedy lekcja się skończyła, szybko zebrałam rzeczy i pognałam do drzwi. W końcu skorzystałam z okazji, by wypakować część rzeczy do szafki. Drzwi zatrzasnęły się nagle, o włos mijając moje palce; wzdrygnęłam się i cofnęłam gwałtownie z walącym sercem i szeroko otwartymi oczami.
– Iskierka – powiedział Cade z uśmiechem, podchodząc do mnie.
Gdy zbliżył się bardziej, zrobiłam krok w tył, a on westchnął. – Przestań przede mną uciekać, Iskierko.
Przełknęłam ślinę i znieruchomiałam. – Grzeczna dziewczynka, a teraz chodźmy na lekcję – powiedział, obejmując mnie ramieniem i prowadząc na następne zajęcia, które, jak zgaduję, mieliśmy razem.
Zaprowadził mnie do ławki i rzucił wymowne spojrzenie chłopakowi siedzącemu obok, co sprawiło, że ten natychmiast uciekł. Cade zajął zwolnione miejsce z triumfalnym uśmiechem. Wkrótce wszedł Kael ze Sloane uwieszoną na jego szyi i usiadł po mojej drugiej stronie. Nie powiedział do mnie ani słowa, ale czułam na sobie jego intensywne spojrzenie, mimo że Sloane, siedząca przed nim, była zwrócona w jego stronę i nadawała o czymś, co zupełnie mnie nie obchodziło. Coś w sposobie, w jaki chłopcy mnie traktowali, było inne niż zwykle, ale nie rozumiałam dlaczego. Często robili mi żarty, czasem do granic wytrzymałości. Teraz robili wszystko, by być blisko mnie, zachowując się niemal… zaborczo. W co oni pogrywali?
Kiedy lekcja się skończyła i udałam się do stołówki, poczułam, że ktoś za mną idzie. Cade i Milo szli tuż za mną w stronę kolejki po lunch, podczas gdy ja wybierałam jabłko i mleko.
– Czy ty w ogóle jesz, Iskierko? – zapytał Milo. – Czy może jesteś jedną z tych dziewczyn, które chcą być chude jak supermodelki?
Omiótł wzrokiem moje ciało i pokręcił głową z dezaprobatą. – Figurę może i masz, ale jesteś o wiele za niska na taką karierę.
Nie odpowiedziałam ani słowem i skupiłam uwagę na kolejce.
– I tak jest za brzydka na modelkę. Spójrzcie na nią, nawet się nie maluje, co tylko pogarsza sprawę. To żałosne – powiedziała Sloane, wpadając na moje ramię i wpychając się w kolejkę przede mną.
Znowu milczałam, trzymając głowę nisko.
– Zamknij się, Sloane – warknął Milo. – Ty też nie masz szans, więc lepiej milcz, jeśli wiesz, co dla ciebie dobre!
Przełknęłam ślinę i odważyłam się ukradkiem spojrzeć na nich. Sloane miała szeroko otwarte usta; odwróciła się do Kaela i wydęła wargi. – Skarbie, pozwolisz mu tak do mnie mówić?
Kael wzruszył ramionami i odszedł, a Sloane podążyła za nim, marudząc.
– Boże, nienawidzę tej laski. Jej głos brzmi jak paznokcie na tablicy. Współczuję Morettiemu – usłyszałam jęk Cade’a.
W końcu dotarłam na koniec kolejki i wyciągnęłam pieniądze, by zapłacić za moje dwie rzeczy, ale Milo wtrącił się, wciskając kilka banknotów kucharce. Spojrzałam na niego zdezorientowana.
– Co, nie lubisz, gdy facet płaci za twoje jedzenie? Czy to nie o to dziewczyny zawsze robią aferę? Wiesz, to taki dżentelmeński gest i w ogóle – powiedział Milo z zawadiackim uśmiechem.
– Dlaczego to robisz? – zapytałam głosem ledwie głośniejszym od szeptu.
Spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. – Co niby robię?
– Nie wiem… chodzisz za mną, kupujesz mi lunch… czego ode mnie chcesz? – zapytałam.
Uśmiechnął się. – Może chcę od ciebie przysługi.
Westchnęłam. – Czego chcesz?
Dotknął palcem podbródka i udawał, że rozważa opcje. – Może na razie zachowam tę przysługę na później.
Skinęłam głową i odwróciłam się, by odejść, ale Milo i Cade złapali mnie za łokcie i zaprowadzili do swojego stolika.
– C-co wy robicie? – zapytałam gorączkowo, próbując się wyrwać.
– Siedzisz dziś z nami. Hej, ty! Przesuń się – krzyknął Milo do jednej z dziewczyn siedzących przy stole.
Szybko ustąpiła miejsca, a Milo posadził mnie na jej miejscu.
– Czy to jest ta przysługa? – zapytałam go na tyle głośno, by tylko on słyszał.
Pochylił się blisko mnie. – Kiedy poproszę o przysługę, będziesz robić coś więcej niż tylko siedzenie obok mnie przy lunchu.
Przełknęłam ślinę i zamilkłam, kładąc dłonie na kolanach i trzymając głowę nisko. Nawet nie dotknęłam jedzenia, bo byłam zbyt zdenerwowana. Czułam, że Dzikie Anioły coś knują, a w mojej głowie panikowały teorie na temat tego, co to może być. Czułam, jak Sloane strzela we mnie piorunami, więc nie odzywałam się ani nie poruszałam, podczas gdy inni wokół mnie śmiali się i żartowali. Nie pasowałam tutaj i gdy tylko zadzwonił dzwonek, chwyciłam jedzenie i uciekłam. Słyszałam, jak Sloane i jej koleżanki śmieją się i mówią coś o mnie, wywołując śmiech u innych przy stole, ale nie zostałam, by usłyszeć choćby słowo. Nie zatrzymałam się, gdy usłyszałam, że ktoś za mną woła. Po prostu biegłam, wypadłam przez boczne drzwi, skierowałam się w stronę boiska do futbolu i oparłam o ścianę ukrytą pod trybunami.
*„Co oni planują? Dlaczego po prostu tego nie zrobią?”* – pomyślałam.
















