Przesuwałam palcami po ciemnobrązowych włosach Rykera, gdy spał. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała spokojnie z każdym oddechem. Rysy jego twarzy w końcu złagodniały, a w dłoni miał wkłutą igłę od kroplówki.
Jego ciało przestało walczyć, a on sam w końcu mógł trochę odpocząć. Temperatura jego ciała wreszcie się ustabilizowała, przestał się pocić i drżeć przy każdym oddechu. Nie mogłam pow
















