Adriana:
Nie spuszczałam wzroku z Rykera, próbując zrozumieć, co go trapiło.
Wiedziałam, że mi nie powie, a przynajmniej nie dopóki nie zacznę go męczyć; ale wiedziałam też, że lepiej nie naciskać w sprawie, o której może nie chcieć rozmawiać, zwłaszcza gdy wydawało się, że nie jest na to w tej chwili gotowy.
Wiedziałam jednak, że cokolwiek sprowadziło go do biura, musiało być ważne. Znając Granta
















