Adriana:
– Pani Vance – powiedział Grant, widząc mnie wchodzącą do biura. Musiałam powstrzymać śmiech na dźwięk tego nazwiska, ale wiedziałam, że jesteśmy w pracy i musi zachować formalność. – Pan Vance jest w swoim gabinecie.
Skinęłam głową i skierowałam się do gabinetu, niosąc torbę z lunchem, a właściwie kolacją. Ryker spędził tu cały dzień, a biorąc pod uwagę, że była już po dziewiątej wieczor
















