Adriana:
Siedziałam w ciszy na krawędzi kanapy w moim biurze, rozmyślając o tym, co powiedział mi Ryker.
Biuro było już puste, na dole został tylko ochroniarz. Nocne powietrze, mimo chłodu, wydawało się z każdą sekundą coraz gęstsze i cieplejsze, a ja czułam się coraz mniejsza z każdym oddechem.
Ten mężczyzna, mój mąż, przyszedł tutaj, by oskarżyć mnie o zwykłą zazdrość, mimo tych wszystkich rzecz
















