Adriana:
Musiałam walczyć ze sobą, by nie odwrócić głowy, słysząc ból i udrękę tych, którzy nie przeszli dalej, zabijani przez cokolwiek, co Dante na nich przygotował.
Serce waliło mi w piersi, a ramię Rykera, które mnie obejmowało, było jedynym, co przypominało mi, że żyjemy i wydostaliśmy się stamtąd.
Słowa Jareda — nie potrafiłam go już nawet nazywać ojcem — dźwięczały mi w głowie. Mówił, bym p
















