Ryker:
— Wszystko w porządku? — zapytałem chwilę po tym, jak sekretarka Adriany przyniosła nam kawę.
Była cicha, odkąd jej rodzice wyszli, co niepokoiło zarówno mnie, jak i Kriegera. Otrząsnęła się z odrętwienia i spojrzała na mnie z uśmiechem — profesjonalnym, który nie sięgał jej oczu. — Tak, Ryker, po prostu mam kilka spraw na głowie. Ale nie martw się.
— Czy te sprawy obejmują twoich rodziców?
















