Zapadła cisza...
Cisza, która nastąpiła potem, była głośna. Może ta osoba odeszła? Może pomyśleli, że nikogo nie ma w domu. Pozwoliła sobie na chwilę oddechu, na nadzieję.
Ale wtedy nieomylny dźwięk klucza przekręcanego w zamku zrujnowały jej nikłą ulgę. Drzwi skrzypnęły, otwierając się, a oddech uwiązł Mii w gardle.
W drzwiach stała kobieta o dystyngowanej elegancji, której obecność była władcza
















