Julian wpatrywał się w matkę i brata, nie kryjąc zmieszania. – Co tu się dzieje? – zapytał, a w jego głosie pobrzmiewała nuta podejrzliwości.
– Julianie, kochanie, usiądź, proszę – powiedziała Esther, wskazując na pluszowy fotel w salonie. Jej ton był ciepły, ale wyczuwało się w nim ostrze determinacji. – Chcę z tobą porozmawiać o czymś ważnym.
Alex oparł się wygodnie na kanapie, obserwując, jak J
















