Śniadania w domu Blackwellów zawsze były torturą, ale Alex je znosił. Dla matki. Dla brata. Z powodów, których sam już nawet nie rozumiał.
Alex siedział cicho, zmuszając się do jedzenia jajek i tostów, które miał na talerzu. Grzmiący głos ojca roznosił się echem po jadalni, gdy ten krzyczał na kogoś przez telefon; napięcie było gęste, zanim dzień w ogóle się zaczął.
Kiedy Charles Blackwell w końcu
















