Alex nie chciał tam iść.
Nie z powodu Mii.
Odmawiał wiary w to, że ktoś taki jak ona ma jakąkolwiek władzę nad jego decyzjami.
Casa od zawsze była jego miejscem. Jego ucieczką, jego azylem.
Nic tego nie zmieni.
Ani jego ojciec, ani Mia, ani to cholerne zamieszanie, które panowało w jego własnej głowie.
Po całym dniu znoszenia bzdur swojego ojca, Alex potrzebował przerwy. Drinka. Rozrywki.
Więc oto
















