Alex wpatrywał się w Mię, obserwując, jak jej klatka piersiowa unosi się i opada z każdym miarowym oddechem. Jej twarz była zrelaksowana, a najlżejszy cień uśmiechu błąkał się w kącikach jej ust.
Wyglądała spokojnie. Wręcz niewinnie.
Powinien czuć się winny. Wiedział o tym. Przyzwoity człowiek czułby coś — chociaż odrobinę skruchy czy nawet ślad żalu — ale Alex Blackwell nie był przyzwoitym człowi
















