– W porządku, mamo, tylko uważaj na drodze – powiedziała Agnieszka, starając się zachować spokojny ton. Po rozłączeniu natychmiast wykręciła numer Artura.
Gdy tylko połączenie zostało nawiązane, wykrzyknęła: – Tato, musisz natychmiast jechać do szpitala. Mama właśnie sprzedała swoje torebki i zaraz odda pieniądze tej suce Camili!
– Nie martw się, Agnieszko. Jestem w drodze, żeby ją powstrzymać – o
















