Lindsey, Keira i Hazel patrzyły z przerażeniem, jak Camila wspina się na parapet okna, a ich oczy rozszerzały się z paniki.
Lindsey zareagowała jako pierwsza, jej głos drżał, gdy zawołała: "Kochanie, zejdź! Tam jest niebezpiecznie."
Keira szybko się przyłączyła. "Camila, żadne cierpienie nie trwa wiecznie. Proszę, nie rób nic lekkomyślnego!"
Hazel już szlochała, błagając rozpaczliwie: "Panno Jacks
















