Giovani spojrzał na oszołomioną Camilę w swoich ramionach i ze zdumieniem uświadomił sobie, że to ta sama dziewczyna, która kilka dni temu poprosiła go o papierosa na szpitalnej klatce schodowej.
Wtedy była chuda i opuszczona, siedziała na schodach jak porzucone małe stworzenie, z papierosem w dłoni i oczami pełnymi rozpaczy.
Teraz była zupełnie inna.
Policzki Camili płonęły, oczy mocno zamknięte,
















