Robin, otoczona wianuszkiem bogatych dam z towarzystwa, ruszyła w stronę Camili, a furia malowała się na jej twarzy. Ostry, rytmiczny stukot wysokich obcasów odbijał się echem od podłogi, natarczywy i przeszywający, niczym uderzenia gniewnego bębna.
Bez wahania Robin uniosła rękę, gotowa spoliczkować Camilę.
Camila zmarszczyła brwi, bo w ogóle nie znała Robin. Cofając się o krok, by uniknąć uderze
















