logo

beletrystyka

Oni Błagają o Mój Powrót

Oni Błagają o Mój Powrót

Autor: Mad Max

Rozdział 6 Znowu się mylę?
Autor: Mad Max
21 sty 2026
Gniew Camili wybuchnął w jednej chwili. Podniosła się z ziemi, ale ból w nodze spowodował, że się potknęła. Zaciskając zęby, posłała Harry'emu wściekłe spojrzenie. "Pan Jackson nie waha się mówić! To ona na mnie wpadła, a ty od razu mnie oskarżasz. Co, oskarżanie mnie stało się twoim drugim imieniem? Nic cię to nie kosztuje, prawda?" "Ty…" zaczął Harry. "Jest tu wiele osób, które mogą za mnie poświadczyć. Powiedz mi więc, kto tu nie widzi jasno? Ja, czy ty, panie Jackson, który nie potrafi dostrzec tego, co ma przed nosem?" Harry szybko rozejrzał się, zdając sobie sprawę, że goście obserwują go z ukrytym, ale wymownym spojrzeniem. Goście to elita towarzyska. Może i patrzą z góry na Camilę, byłą więźniarkę, ale ich dobre wychowanie nie pozwoli im przymknąć oka na prawdę. Ktoś w końcu zabrał głos, oferując sprawiedliwy komentarz: "Panie Jackson, to z pewnością Agnieszka na nią wpadła. Wszyscy to widzieliśmy." Jedna osoba się odezwała, a inni skinęli głowami w zgodzie. Twarz Harry'ego zaczerwieniła się, a jego oczy stały się lodowate. Był teraz przekonany, że Camila próbuje zrujnować urodziny Agnieszki i zawstydzić rodzinę Jacksonów przed elitą Sancho. Znał Camilę aż za dobrze. Była małostkowa, mściwa i zdolna do wrobienia innych. Jeśli mogła to zrobić, nie cofnęłaby się przed niczym. Harry zmarszczył brwi, a jego głos stał się mroczny. "Nawet jeśli Agnieszka na ciebie wpadła, to był wypadek. Nie mogłaś po prostu zejść jej z drogi? Zrobiłaś to celowo." Camila poczuła, jak krew w niej wrze na te słowa. W głowie poczuła szum i prawie straciła kontrolę. Pomyślała: "Zejść jej z drogi? Ledwo chodzę, a co dopiero unikać zderzenia. Jak miałabym się ruszyć wystarczająco szybko? 'A tak. Kiedy wyszłam z więzienia, Harry patrzył na mnie z góry, myśląc, że moje utykanie to tylko gra. Widział tylko, jak Agnieszka się przewraca, ale ani razu nie pomyślał, że to Agnieszka mnie przewróciła.' Skoro tak bardzo chcieli ją zniszczyć, Camila nie widziała powodu, by dłużej chronić ich cenne reputacje. Na oczach wszystkich podwinęła rękaw. Jej łokieć był zakrwawioną masakrą, głęboka czerwień ostro kontrastowała z jej bladą skórą. To był szokujący widok. Nawet jej dłoń nie została oszczędzona, krew sączyła się z ran, spływała po palcach i kapała na ziemię. Camila podniosła ramię wysoko, upewniając się, że wszyscy widzą. "Naprawdę myślicie, że zrobiłabym sobie coś takiego celowo? Myślicie, że pokryłabym się siniakami tylko po to, żeby dostać od ciebie burę, panie Jackson? "Co, myślisz, że tak bardzo potrzebuję uwagi?" Jej głos drżał od emocji, a oczy zaczerwieniły się od bólu niesprawiedliwości. Gdy Harry zobaczył okropne rany na jej dłoni i ramieniu, jego źrenice się zwęziły, a gorący rumieniec wstydu rozlał się po jego twarzy. Nie mógł zmusić się do spojrzenia Camili w oczy. Belinda westchnęła i szybko odsunęła się od Agnieszki, podchodząc, by dotknąć Camili, ale zawahała się, niepewna, czy nie sprawi jej większego bólu. "Camila, boli cię?" zapytała, jej głos był pełen troski, gdy delikatnie dmuchnęła na ranę Camili, a jej wyraz twarzy był pełen szczerego zmartwienia. Agnieszka, z łzami spływającymi po twarzy, powiedziała: "Przepraszam, Camilo. Suknia od projektanta, którą zamówił dla mnie Harry, została uszkodzona i nie wiem dlaczego. Byłam tak zdenerwowana, że przypadkowo na ciebie wpadłam. "Proszę, nie gniewaj się na Harry'ego. On tylko cię źle zrozumiał, bo się o mnie martwił. Przeproszę w jego imieniu." Jej oczy były pełne błagań, a jej zapłakana twarz przypominała delikatny kwiat w deszczu. Nawet płacząc wyglądała pięknie. Chociaż przepraszała, jej wyraz twarzy sprawiał wrażenie, że to Camila ją gnębiła. W ciągu trzech lat, które Camila spędziła w rodzinie Jacksonów, za każdym razem, gdy ją skrzywdzono, Agnieszka zawsze grała ofiarę. Minęło pięć lat i nic się nie zmieniło. "Więc mówisz, że ponieważ twój brat się o ciebie martwił, miał prawo oskarżać mnie bez powodu?" Wyraz twarzy Camili był lodowaty, jej oczy ostre, a jej obecność mrożąca krew w żyłach. "Nie, nie o to mi chodziło!" Agnieszka, wyraźnie przestraszona zimnym spojrzeniem Camili, skuliła się w ramionach Belindy, a jej łzy płynęły szybciej. "Camilo, jak mogłaś mnie tak źle zrozumieć?" Belinda objęła Agnieszkę, wzdychając bezradnie. "Camilo, naprawdę źle zrozumiałaś Agnieszkę. Ona zawsze jest taka rozsądna. To nie tak, jak myślisz. Dzisiaj są urodziny Agnieszki, więc po prostu przeproś ją, życz jej wszystkiego najlepszego i zapomnimy o tym." Camila uniosła brew. "To nie pierwszy raz, kiedy coś takiego się zdarzyło. Naprawdę nie wiesz, co się dzieje, pani Jackson? Czy muszę ci przypominać, co się stało pięć lat temu…?" "Dość." Twarz Belindy zbladła i przemówiła z oczywistym poczuciem winy. "Nie wspominaj o tym więcej." Camila zadrwiła, a jej śmiech ociekał sarkazmem. Belinda, tak jak pięć lat temu, nadal bez wahania wybrała Agnieszkę. Nie mogła znieść, gdy Agnieszka cierpiała najmniejszą niesprawiedliwość, ale nie miała problemu z tym, by Camila znosiła niekończące się trudy i ból. Camila nie mogła się już tym przejmować. Zacisnęła zęby na ból w ciele, wyprostowała plecy i utykając ruszyła w stronę drzwi. Ale po zaledwie dwóch krokach silna dłoń chwyciła ją za ramię, mocno ją trzymając. "Wyjaśnij." Camila odwróciła się, by spojrzeć na Harry'ego, a jej spojrzenie było pełne zniecierpliwienia. "Wyjaśnić co?" Harry chciał odpowiedzieć, ale kiedy spotkał spojrzenie Camili, wypełnione ledwo powstrzymywanym gniewem, jego serce zabiło szybciej. Stłumił wściekłość i przemówił tak spokojnie, jak tylko potrafił: "Co się stało z suknią Agnieszki?" Suknia Agnieszki od projektanta, z warstwami piór, które lśniły w słońcu, była oszałamiająca. Ale na dole brakowało dużego kawałka piór — wyraźnie oderwanego przez kogoś. Camila zacisnęła pięści, a jej ciało drżało z wściekłości. "Więc, panie Jackson, myślisz, że celowo uszkodziłam suknię twojej siostry?" zapytała chłodno. "Byłaś jedyną osobą w moim samochodzie. Tylko ty miałaś okazję dotknąć sukni." Łzy Agnieszki płynęły jeszcze swobodniej, a jej głos był zdławiony emocjami. "Camilo, dlaczego to zrobiłaś?" Belinda, nie mogąc znieść widoku zdenerwowanej Agnieszki, znalazła się w środku, niepewna, czy jej bronić, czy upominać Camilę. Westchnęła i przemówiła łagodnie: "Camilo, wiem, że jesteś zdenerwowana, ale dzisiaj po prostu odpuść. Przeproś Agnieszkę i życz jej wszystkiego najlepszego. Możemy o tym zapomnieć." Szyderczy śmiech Camili przerwał jej ostro. Wbiła wzrok w Belindę, mówiąc powoli, każde słowo precyzyjnie. "Samochód pana Jacksona ma kamerę samochodową. Jeśli naprawdę uszkodziłam suknię, wystarczy, że sprawdzicie nagranie." Odwróciła się z powrotem do Harry'ego. "Aby oczyścić moje imię, żądam, abyś wyciągnął teraz swój telefon i pokazał nagranie." Jej pewność siebie wprawiła Agnieszkę w panikę. "Camilo, nie ma potrzeby sprawdzać nagrania." Belinda szybko wkroczyła: "Są tu goście. Camilo, proszę, nie rób scen." W końcu Artur, który do tej pory milczał, podszedł, by załagodzić sytuację. "Skończmy z tym tutaj. Camilo, idź opatrzyć swoje rany." Ciało Camili drżało z wściekłości. Wyrwała się z uścisku Harry'ego z siłą. "Jeśli nie sprawdzimy nagrania, to mam nadal ponosić winę za uszkodzenie sukni Agnieszki? Chcę sprawdzić nagranie. Dlaczego wy nie? Czego się boicie?"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 Znowu się mylę? – Oni Błagają o Mój Powrót | Czytaj powieści online na beletrystyka