Twarz Williama była pozbawiona wyrazu, ale w jego oczach szalała burza sprzecznych emocji.
Patrzenie, jak bito Camilę, było jak nóż w sercu, a jednak stał tam, nieruchomy, nie podejmując żadnej próby interwencji.
Uważał, że Camila jest zbyt uparta. Jej nieustępliwość go frustrowała. Wierzył, że tylko złamanie jej dumy i zmiażdżenie ducha może ją w końcu nauczyć uległości.
Nie prosił o wiele – tylk
















