Krew z głowy Camili spływała wraz z deszczem, pozostawiając szokujące, karmazynowe smugi na ziemi.
Giovani zmarszczył brwi. Minęła zaledwie chwila, a już zdołała wpakować się w tak nieszczęsny stan.
Milczał, z twarzą pozbawioną wyrazu jak zawsze, ale mimo to otworzył drzwi samochodu, gestem zapraszając Hazel i Camilę do środka.
Samochód pomknął w stronę szpitala. Giovani nie odezwał się słowem prz
















