logo

beletrystyka

Oni Błagają o Mój Powrót

Oni Błagają o Mój Powrót

Autor: Mad Max

Rozdział 5 Bankiet nie dla niej
Autor: Mad Max
22 sty 2026
Życie Camili legło w gruzach, i dopiero wtedy Harry pomyślał, by zainteresować się nią akademicko. Pomyślała: "Jaka ironia". Spędziła dziesięć lat pracując niestrudzenie, mając nadzieję zmienić swój los. Kiedy jej wysiłki miały wreszcie zaowocować, zostały zmiażdżone ciężarem władzy. Jedna lekkomyślna uwaga rodziny Jacksonów przypieczętowała jej los i w jednej chwili została strącona w najgłębsze czeluście piekła. Mogła mieć świetlaną przyszłość. Jej pochodzenie nigdy nie było tak silne jak innych, ale jedną rzeczą, na której mogła polegać, był jej niezwykły wysiłek i poświęcenie dla nauki. Jej marzeniem było uczęszczanie do najlepszego uniwersytetu, a następnie kontynuowanie studiów podyplomowych i doktoratu. Chciała zostać profesorem i stanąć przed klasą, wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, aby zmieniać życie ludzi takich jak ona. Ale rzeczywistość spoliczkowała ją mocno. Nie została osobą, którą chciała być. Zamiast tego stała się skazańcem pogardzanym przez społeczeństwo, plamą, która na zawsze pozostanie w jej aktach. Gdy o tym myślała, dłonie Camili zacisnęły się w pięści, a paznokcie wbiły się w dłonie, nawet tego nie zauważając. "Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie" - powiedziała cicho Camila, jej głos był niemal łagodny. Ale te słowa - "Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie" - ciążyły jak tysiąckilogramowy kamień, naciskając tak mocno, że Artur, Belinda i Harry ledwo mogli oddychać. Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie było najbardziej prestiżowym liceum w Krakowie, z najwyższymi wynikami na egzaminach wstępnych. W przeciwieństwie do Liceum im. Tadeusza Kościuszki, które przyjmowało każdego, kto miał pieniądze, Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie dbało tylko o wyniki, a nie o bogactwo. Fakt, że Camila była w stanie utrzymać pierwsze miejsce w swoim roczniku rok po roku, dowodził, że jest jedną z najlepszych z najlepszych. Z jej wynikami w nauce dostanie się na najlepsze uniwersytety było przesądzone. "Niemożliwe, kłamiesz" - powiedział Harry, jego głos lekko drżał. "Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie jest na obrzeżach miasta, ponad 50 kilometrów stąd. Wtedy jeździłaś codziennie tym starym rowerem..." W połowie zdania Harry zamarł, nagle coś sobie uświadamiając, i nie mógł zmusić się do powiedzenia czegokolwiek więcej. Widząc, jak jego twarz blednie, Camila nie mogła powstrzymać się od uśmieszku, jej wyraz twarzy był pełen pogardy. "Wolę jeździć na rowerze, niż chodzić do szkoły z Agnieszką, bo nawet nie byłyśmy w tej samej szkole. "Nigdy nie jadłam z tobą śniadania, ponieważ w Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie były wczesne zajęcia o 6 rano. Musiałam wstawać o 4 rano i jechać rowerem przez dwie godziny, żeby dostać się do szkoły. "Nigdy nie wracałam do domu na obiad, bo czas między szkołą a obiadem nie wystarczał, żebym mogła wrócić. Nie miałam pieniędzy na jedzenie, więc musiałam pić więcej wody, żeby przetrwać dzień. "Kiedy wracałam do domu, ty już jadłeś, a ja musiałam jeść resztki. A potem mówiłeś, że urodziłam się pechowa, że zawsze jem resztki jak żebrak, pożerając je jakbym nie jadła od dni..." "Camila, tak mi przykro" - zapłakała Belinda, a łzy płynęły jej swobodnie. "Nie wiedziałam, że tak cierpisz. To wszystko moja wina". "Nic mi nie byłaś winna" - powiedziała Camila, patrząc na płaczącą Belindę. Jej własne serce było spokojne jak woda. "Dorastałam bez ciebie. Rozumiem, że nie masz do mnie żadnych uczuć. "Przyzwyczaiłam się do tego dawno temu. Nieważne, jak ciężko było, nigdy nie żałowałam siebie. Pani Jackson, czyż nie mam racji?" Słysząc to, Belinda zdusiła szloch. "Camila, błagam cię. Jesteś silniejsza od Agnieszki, możesz znieść więcej. Opiekowałaś się sobą w sierocińcu, więc wierzę, że przyzwyczaisz się też do więzienia. Proszę, weź winę na siebie za Agnieszkę" - powiedziała kiedyś Belinda do Camili. Wspomnienia pogrzebane na pięć lat nagle powróciły. Belinda była głęboko wstrząśnięta, ściskała pierś, jakby miała zemdleć w każdej chwili. Camila patrzyła na Belindę, która wyglądała, jakby miała się załamać, i nie czuła nic poza pogardą. Kiedy Agnieszka zepchnęła Emilię ze schodów, było nagranie z monitoringu. Ale jak tylko się to stało, Belinda usunęła nagranie, które mogło udowodnić niewinność Camili, co doprowadziło do tego, że nie mogła się bronić w sądzie. "Dość tego!" - warknął Harry chłodno. "Przestań z tym sarkazmem. Tak, przeoczyliśmy cię, ale czy ty nie ponosisz za to żadnej odpowiedzialności? Byłaś zazdrosna o życie Agnieszki, więc celowo ją gnębiłaś, żeby się na nas zemścić. "Jesteś zgorzkniała, niezbyt sympatyczna i zamiast patrzeć na własne błędy, wolisz obwiniać nas". "Harry, nie mów tak o swojej siostrze" - szlochała Belinda. "Mamo, nadal jej bronisz? Pogarsza się przez to, jak staramy się jej to wynagrodzić. Inaczej by tego nie zrobiła. "Zepchnęła Emilię ze schodów, powodując, że zapadła w stan wegetatywny, i wrobiła w to Agnieszkę. Wysłaliśmy ją do więzienia na pięć lat, a teraz żywi urazę, robiąc sceny przed wszystkimi gośćmi". Belinda zawahała się, a w jej oczach pojawiło się poczucie winy. Szybko spojrzała na Camilę, która obserwowała ją z ironicznym uśmiechem. Serce Belindy zabiło mocniej i nie mogła spotkać się ze wzrokiem Camili, odwracając się ze wstydem. "Dobra, dość tego" - powiedział Artur, marszcząc lekko brwi i mówiąc z autorytetem. "Camila, dlaczego nie dałaś nam znać, że wracasz do domu? Gdybyśmy wiedzieli, przygotowalibyśmy dla ciebie sukienkę". Camila zamarła. "Nie wiedzieliście, że dzisiaj wychodzę?" "Oczywiście, że nie. Gdybyśmy wiedzieli, kazałbym szoferowi po ciebie przyjechać. Jak się tu dostałaś?" Camila skierowała swoje zimne, przeszywające spojrzenie na Harry'ego. "Przyjechałam samochodem pana Jacksona, bo powiedział, że wydajecie dla mnie przyjęcie powitalne". "Przyjęcie powitalne? Czy dzisiaj nie są urodziny Agnieszki?" "Tak, na zaproszeniu, które dostałam, było napisane, że to uroczystość urodzin Agnieszki. Kiedy to się zmieniło w przyjęcie powitalne?" "Chcesz, żebyśmy wydali przyjęcie powitalne dla skazańca? Czy to jakiś żart?" Ludzie wokół nich zaczęli szeptać stłumionymi głosami. Twarz Harry'ego oblała się rumieńcem wstydu. Otworzył usta, żeby wyjaśnić, ale po jąkaniu się przez chwilę nie wydobył z siebie żadnych słów. Camila nie mogła powstrzymać gorzkiego śmiechu, który narastał w niej. Żart był z niej. Artur i Belinda pamiętali tylko, że dzisiaj są urodziny Agnieszki. Nawet nie pomyśleli o tym, że to także dzień, w którym Camila została zwolniona z więzienia. Jeśli chodzi o tak zwane "przyjęcie powitalne", o którym wspomniał Harry, to był to tylko zbieg okoliczności - skończyło się na tym, że dołączyła do uroczystości urodzinowych Agnieszki. Fala goryczy rozlała się w jej piersi. Pomyślała: "Czego ja właściwie oczekiwałam?". Camila nie chciała już grać w te gierki z rodziną Jacksonów i odwróciła się, żeby odejść. Nagle biała postać rzuciła się w jej stronę. Camila próbowała jej uniknąć, ale kontuzjowana noga jej to uniemożliwiła. Osoba zderzyła się z nią, a siła uderzenia sprawiła, że Camila upadła na ziemię. Ból przeszył jej łokieć i nogę. Zmarszczyła brwi, a jej blada twarz stała się jeszcze bardziej bezbarwna. Gdy ból ustąpił, podniosła wzrok i zobaczyła Artura, Belindę i Harry'ego otaczających młodą kobietę w białej, piórkowej sukni haute couture, obsypujących ją troską. "Agnieszko, wszystko w porządku? Czy coś cię boli? Czy jesteś gdzieś ranna?" Oczy Agnieszki napełniły się łzami, jej twarz była czerwona od płaczu, wyglądała na całkowicie żałosną. "Tato, mamo, Harry, tak bardzo boli". Natychmiast rodzina Jacksonów rzuciła się jej na pomoc, sprawdzając ją gorączkowo. "Agnieszko, gdzie cię boli? Czy Camila cię skrzywdziła, kiedy na ciebie wpadła?" Bez zastanowienia Harry zwrócił się do Camili, krzycząc: "Nie możesz patrzeć, gdzie idziesz?"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 Bankiet nie dla niej – Oni Błagają o Mój Powrót | Czytaj powieści online na beletrystyka