Perspektywa Emily
Przełknęłam ślinę, zarzucając pasek torby na ramię i wstając.
– Jesteśmy sami. Nie możemy być sa...
Moje słowa zostały ucięte, gdy Bryson odwrócił mnie, a mój tyłek przycisnął się do stołu.
Uwięził mnie, opierając obie dłonie po moich bokach.
– Gówno mnie obchodzi, czy powinniśmy być widywani razem sami, czy nie, Em. Nikt, nawet ta cholerna rada wilkołaków, nie może nas rozdzieli
















