Perspektywa Kiry
Zrywam się na równe nogi, przełykając ślinę na widok martwego spojrzenia w jej oczach. Jej zapach był dziwny, jak u umierającego trupa, o czym sama wspomniała. Jednak było tam też coś, nuta życia, zwierzęcia, wilka wciąż krążącego w jej żyłach.
To było tak, jakby była... hybrydą.
Ale to było niemożliwe i stanowiło zbrodnię. Nie mogło istnieć coś takiego jak...
Zrobiła kolejny krok
















