Powstanie Białego Wilka

Powstanie Białego Wilka

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Perspektywa Emily Usiadłam na jednym z krzeseł przy stole obiadowym i zabrałam się za swojego burgera. Byłam głodna i jęknęłam głośno. – Nie wydawaj z siebie znowu tego dźwięku, Em – mruknął lekko Bryson, siadając na jednym z krzeseł obok mojego. Zmarszczyłam brwi i odwróciłam się do niego. Jego wzrok padł na moje usta i pociemniał. Jestem oszołomiona tym, jak bardzo stał się mroczny. – Masz coś w kąciku... – zawiesił głos i zanim zdążyłam wytrzeć cokolwiek, co było na moich ustach, Bryson wyciągnął rękę i musnął palcem kącik moich ust. Mój wzrok padł na jego palec i poczułam gorąco pełznące w górę szyi i osiadające na policzkach, gdy zauważyłam, że czubek jego palca jest ubrudzony majonezem. Z uśmieszkiem Bryson uniósł palec, włożył go do ust i... possał. Jęknął. A moje serce podskoczyło. Kiedy skończył, uśmiechnął się szeroko i zażartował: – Jesz tak niechlujnie. Tym razem gorąco opanowało całą moją twarz. Byłam pewna, że wyglądałam tak czerwono, że każdy mógł mnie dostrzec z daleka. Bryson zachichotał i miał już coś powiedzieć, gdy ktoś inny klapnął na krzesło naprzeciwko mnie. – O czym wy dwoje gadacie? – zapytał Shawn, najlepszy przyjaciel Brysona i również mój bliski kolega, zabierając się za swoje frytki. Jego oczy błyszczały rozbawieniem, gdy przeskakiwały między Brysonem a mną. Wycelował frytką w naszą stronę. – Niech zgadnę. Wy dwoje flirtujecie jak zwykle. Jeśli to w ogóle było możliwe, moja twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. – My... my nie flirtowaliśmy – wykrztusiłam. Shawn wybuchnął śmiechem moim kosztem, a kątem oka widziałam Brysona wpatrującego się we mnie z ogromnym uśmiechem na twarzy. Świetnie, moi przyjaciele uważali mnie za pośmiewisko. – Bryce. Widziałeś, jak poczerwieniała, stary?! Em ma dosłownie kolor wozu strażackiego. – Shawn parsknął żartobliwie. Zgromiłam wzrokiem zarówno jego, jak i Brysona, którego uśmiech poszerzył się, gdy przytaknął. – Tak. Zastanawiam się, gdzie jeszcze sięga ten rumieniec. – W głosie Brysona brzmiał ciężki ton, który sprawił, że śliskie, elektryczne uczucie przemknęło w dół mojego kręgosłupa. – Ble. Trzymajcie to flirtowanie z dala ode mnie, bo rzygnę – zażartował Shawn, sprawiając, że nieśmiało odsunęłam się zarówno od niego, jak i od Brysona. – Kto flirtuje? – Głos Mayi zatrzepotał w pobliżu. Odwróciłam się i zobaczyłam jedno z jej ramion zarzucone na ramię Brysona, gdy przytulała go do siebie. Wszyscy wiedzieli, że jeśli ktokolwiek miałby być przeznaczoną partnerką Brysona, to byłaby to Maya. Nie tylko była wyższej rangi, ale była piękna i poruszała się z gracją. Bryson zasługiwał na partnerkę tak silną jak on. A tą partnerką nie mogłam być ja, ponieważ byłam słaba. Omega i nie tak ładna jak Maya. Pływając w zazdrości, oderwałam wzrok od tej dwójki. Shawn, który nie zawsze zgadzał się z Mayą, odpowiedział sarkastycznie: – Bryson i Emily. Kto inny? Widzisz tu jakąś inną parę, Mayo? Nieśmiało zerknęłam na Brysona, gdy Shawn wspomniał, że jesteśmy parą. Nie wyglądał, jakby tego nienawidził; w rzeczywistości Bryson miał na twarzy czarujący uśmiech. Maya zdjęła rękę z ramion Brysona i zgromiła Shawna wzrokiem. – Zabiłoby cię bycie miłym dla mnie choć raz, kutasie? A poza tym, Bryson i Em nie są parą. Bryson wkrótce znajdzie swoją partnerkę, więc powinieneś uważać na słowa. Jego partnerką może być ktoś w tym pokoju, nigdy nie wiadomo. Prychnęła i usiadła na krześle obok Shawna, który nieco się od niej odsunął. Spojrzałam na Brysona. Uśmiech zniknął z jego twarzy, zastąpiony przez grymas. – Co znalezienie partnerki ma teraz z tym wspólnego? Nie ma nic złego w tym, że ta dwójka flirtuje – mruknął Shawn i zgromił Mayę. – Mówię tylko, że jeśli jego partnerka jest w tym pokoju, może to źle zrozumieć. To może być każda, no, z wyjątkiem samej Emily. Jest omegą, więc to, że byłaby partnerką Brysona, nie jest wiarygodne – powiedziała Maya, wzruszając ramionami. Poczułam gorycz w piersi, gdy wypowiedziała te słowa. I mimo że były absolutnie prawdziwe, wcale nie sprawiło to, że bolało mniej. Nagle krzesło zaszurało do tyłu i gwałtownie przeniosłam wzrok na Brysona, który wstał i wybiegł, zostawiając naszą trójkę oszołomioną jego nagłym wyjściem. – Co z nim nie tak? – zapytała zdezorientowana Maya, wpatrując się w oddalającego się z impetem Brysona, któremu udało się przykuć uwagę wszystkich. – Ojej, ciekawe kto go zdenerwował – powiedział sarkastycznie Shawn. Wstałam, zaniepokojona jego ewidentnie gniewnym nastrojem. – Pójdę sprawdzić, co z nim – powiedziałam. – Nie, ja pójdę – stwierdziła Maya i podniosła się z miejsca. Shawn szybko owija dłoń wokół jej nadgarstka i ją zatrzymuje. – Nie, Emily powinna iść. To oczywiste, że zdenerwowałaś go swoimi słowami, Mayo. Nie sądzę, żeby twoje pójście do niego było dobrym pomysłem. Niech Emily to załatwi – mruknął z napięciem. Maya zmarszczyła brwi, ale kiwnęła głową i usiadła z powrotem. Shawn kiwa głową, ponaglając mnie. Szybko opuszczam stołówkę, skanując wzrokiem okolicę. Gdzie możesz być, Bryce... Otworzyłam drzwi do szatni i rzeczywiście, dobiegł mnie odgłos pięści uderzającej w metal. Podbiegłam do niego, zszokowana widząc go tak wściekłego. Oddycha ciężko, a jego kły są wysunięte. A kiedy na mnie spojrzał, wpatrzyłam się w gniewne, czerwone oczy. Zmieniał się i próbował z tym walczyć. – Bryce – powiedziałam cicho, robiąc ostrożny krok naprzód. Bryce był alfą, przyszłym alfą, a oni mają tendencję do niepanowania nad gniewem, gdy są na skraju przemiany. Oparł czoło o szafkę, próbując zapanować nad furią i oddechem. Podeszłam do niego powoli i ostrożnie, a kiedy byłam obok, wyciągnęłam rękę i położyłam mu dłoń na ramieniu. Rozluźnił się, wypuszczając powietrze z westchnieniem. – Aż tak cię zdenerwowała, Bryce? – szepnęłam, gdy jego oczy wróciły do normy, a zęby się schowały. – To jej cholerne słowa. Nienawidzę, kiedy porusza temat przeznaczonej partnerki – przyznał i odepchnął się od szafki, tylko po to, by odwrócić się do mnie twarzą. – Nie rozumiem – szepnęłam. – Ona ma rację, wiesz, wkrótce znajdziesz swoją partnerkę. Czy to nie dobrze? Szczęka Brysona drgnęła, a jego oczy zmieniły się z irytacji. – Jak to może być dobre, jeśli istnieje możliwość, że nie będę mógł mieć dziewczyny, której pragnę, Em?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Powstanie Białego Wilka | Czytaj powieści online na beletrystyka