PERSPEKTYWA EMILY
Puk.
Puk.
Puk.
– Emily, czas wstawać do szkoły, Bryson już czeka na ciebie na dole.
Jęknęłam, wiercąc się i przewracając z boku na bok.
Gdyby Bryson nie sprawił, że straciłam trochę snu zeszłej nocy, prawdopodobnie byłabym w znacznie lepszym humorze. Chociaż poranki naprawdę nie należały do najlepszych.
– Wstałam. Zejdę za minutę – powiedziałam z ręką na twarzy.
Kiedy usłyszałam
















